Hej!

Jestem właśnie w trakcie robienia gruntownych porządków w toaletce. Staram się być twarda i pozbywać się kosmetyków, których nie używam tak często jak powinnam. Tym razem trafiło między innymi na paletkę ABH – Soft Glam, która jest w pewnym sensie klasykiem. Dla mnie ta paletka jest dość sentymentalna – sprowadziła ją dla mnie koleżanka, która akurat była w USA. Przy każdym sprzątaniu zastanawiałam się, co z nią zrobić, zostawiałam ją, użyłam raz i odkładałam z powrotem do szuflady. Dlatego tym razem definitywnie żegnam się z tą paletą, a korzystając z tego, że jeszcze u mnie jest – opowiem Wam, co takiego mi w niej nie pasuje. Zapraszam do artykułu!

Cena

Paleta dostępna jest w Sephorze i jej cena regularna wynosi 249zł. Marka ABH jest zwykle wykluczona z wszelkich promocji, jednak jeśli mamy indywidualny kod -10% na zakupy, możemy z niego skorzystać i wtedy cena będzie odrobinę niższa. Część sklepów internetowych, jak cocolita.pl, czy mintishop.pl, od jakiegoś czasu również sprzedaje kosmetyki Anastasia Beverly Hills. Wtedy, o ile paleta jest dostępna, możemy kupić ją za 229zł. Cena nie jest niska, jednak nie jest ona dużo wyższa od “standardów perfumeryjnych” – za palety Urban Decay, Too faced również musimy zapłacić ponad 200zł, jednak obydwie te marki wchodzą na wszelkie promocje -20%, co jest jednak ogromnym plusem.

Opakowanie

Paletka jest bardzo ładna i solidna. Opakowanie pokryte jest welurem, dzięki czemu jest ona bardzo miła w dotyku (tak, wiem, nie o to chodzi w cieniach do powiek), jednak i szybko się brudzi, przez co ja cały czas trzymam ją w oryginalnym kartoniku. W środku mamy lusterko, pędzelek i 14 cieni. Estetyka jest minimalistyczna i bardzo do mnie przemawia.

Cienie – kolory i formuła

Soft Glam to 12 cieni w ciepłych, ale nie za jasnych kolorach nude. Wyważenie między błyskami i matami jest idealne – mamy 5 odcieni błyszczących, jeden mat z drobinami i aż 8 “zwykłych” matów. Najjaśniejszy beż jest jaśniejszy niż moja skóra i ma w sobie drobinki. Ten jeden element sprawia, że paleta nie jest w 100% kompletna, ponieważ musimy skorzystać z matowego beżu spoza tej konkretnej palety. 

Wszystkie cienie są niesamowicie mocno napigmentowane, co sprawia, że bardzo się sypią. Na oku doskonale łączą się ze sobą, a dobór kolorystyczny sprawia, że możemy wykonać ją niezliczoną ilość makijaży, zarówno dziennych, jak i wieczorowych.

Dlaczego i dla kogo nie?

Dobór kolorystyczny – super. Opakowanie – bardzo solidne. Dlaczego zatem nie korzystam z tej palety?

Po pierwsze, wbrew pozorom, cienie mają dość ciemne kolory. To sprawia, że wykonanie makeup no makeup, czy delikatnego dziennego makijażu nimi jest niemożliwe. Za każdym razem, kiedy chcę przyciemnić kącik zewnętrzny, nagle okazuje się, że wyszło to trochę “za mocno”. 

Po drugie, ja należę do osób, które wstają rano, mają chwilę na to, żeby się ogarnąć, zjeść śniadanie i wyjść do pracy. Rano zależy mi po prostu na czasie. Przez to, że cienie w palecie są tak mocno napigmentowane i mocno się osypują, muszę poświęcić bardzo dużo czasu na to, żeby dobrze je wyblendować. Wydaje mi się, że cienie ABH nie są odpowiednie dla laików makijażowych, którzy nie znają odpowiednich technik, dla osób, które nie mają odpowiednich pędzli ani dla tych z nas, którzy po prostu się spieszą. Owszem, mogłabym zostawić sobie tę paletkę i wyciągać ją z szuflady raz na kilka miesięcy, kiedy mam jakieś większe wyjście i mogę poświęcić na makijaż więcej niż 20 minut, ale czy ma to sens?

Powody, które wymieniłam nie sprawiają, że skreślam cienie ABH i uważam, że są kompletnym bublem – nie. Uważam, że nie są to cienie, które sprawdzą się u każdego, które polubi każdy. Dzisiaj jest już mnóstwo innych palet, które zawierają w sobie podobne odcienie, a praca z nimi jest o wiele szybsza i prostsza. Dlatego ja żegnam się z Soft Glam.

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat cieni ABH – czy macie jakieś cienie z tej firmy i jak Wam się z nimi pracuje? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu!

Ściskam,
Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.