Hej! Zastanawiam się, kto z Was jest za mną na tyle długo, że pamięta jeden z pierwszych postów na blogu, gdzie recenzowałam paletkę Anastasia Beverly Hills – Soft Glam >>klik<<? W tamtym wpisie stwierdziłam, że nie lubię tej palety. Głównie ze względu na jej zbyt mocną pigmentację, ilość czasu, którą trzeba poświęcić na wyblendowanie cieni oraz ciemne maty, którymi ciężko zrobić delikatny makijaż.Pomimo sentymentu, paletkę przekazałam dalej w świat osobie, która daje jej więcej miłości niż ja :). Jakiś czas temu wyszła jednak mini wersja Soft Glam, nazwana po prostu Soft Glam II. Mam tę paletkę u siebie i w dzisiejszym artykule opowiem, o moich wrażeniach z nią związanych. Zapraszam!

Cena i dostępność

Zanim przejdę do recenzji samej paletki, jak zwykle – zacznijmy od formalności. Kiedy paletka ABH – Soft Glam II pojawiła się w polskich Sephorach (a jest dostępna tylko tam), kosztowała około 180zł. Zważywszy na to, że ma ona tylko 8 cieni, gdzie pełnowymiarowa paleta Soft Glam ma ich 14 i kosztuje 250zł, uznałam, że ktoś upadł na głowę 😀 Przeliczając cenę za cień, w mniejszej palecie jeden cień byłby o prawie 5zł droższy, niż w dużej.

Ze względu na niezrozumiałą dla mnie cenę, zrezygnowałam z zakupu palety w polskiej perfumerii i wspólnie z koleżanką, złożyłyśmy zamówienie na oficjalnej stronie Anastasia Beverly Hills, gdzie za sztukę zapłaciłyśmy 30 euro (około 120zł). Warto zaznaczyć, że zamawiajac z oficjalnej strony producenta, przesyłka idzie do nas z UE, nie płacimy zatem żadnego dodatkowego podatku, czy cła, a paczka dochodzi w przeciągu tygodnia. Zamówienia powyżej 50 euro mają także darmową wysyłkę.

Niestety, muszę jednak powiedzieć, że producent nie najlepiej zabezpiecza przesyłki. Pierwsze dwie paletki przyszły do nas z uszkodzonym błyszczącym cieniem. Jednak po zgłoszeniu tego faktu, od razu dosłano nam dwie kolejne paletki, którym tym razem nic nie było. Obsługa klienta naprawdę na ogromny plus 🙂

Tę opowieść muszę zwieńczyć faktem, iż po paru miesiącach, w polskiej Sephorze, cena palety została obniżona o około 30zł i teraz dostaniecie ją za 149zł. W tej chwili, w porównaniu do pełnowymiarowej palety, w tej mniejszej, cena za cień jest wyższa o niecałą złotówkę. I teraz ma to jakikolwiek sens 😉

Opakowanie

Opakowanie palety Soft Glam II nie różni się niczym, od opakowania jej pełnowymiarowej siostry, poza rozmiarem. Przez mniejszą ilość cieni, jest ono mniejsze i co za tym idzie – bardziej kompaktowe. Nadal jest ono bardzo porządnie wykonane i eleganckie. Kartonik pokrywa welur, który niestety bardzo szybko się brudzi, dlatego moim zdaniem nie warto pozbywać się zabezpieczającego kartonika.

Kolorystyka

Moim ogromnym zarzutem do palety Soft Glam były zbyt ciemne odcienie. Ostatecznie używałam z niej tylko kilku spośród 14 cieni. Soft Glam II jest skomponowana z 6 cieni, które znajdziemy w tradycyjnej Soft Glam (wybrano te najbardziej użytkowe, których ja też używąłam), ale 2 pozostałe to cienie z Norviny. I te dwa cienie zdecydowanie robią robotę! Dzięki nim, paleta posiada piękny ,złoty, jasny błysk oraz średni (nie za ciemny, nie za jasny), neutralny brązowy mat. Dokładnie tych dwóch kolorów brakowało mi do pełni szczęścia w Soft Glam. Poniżej przygotowałam dla Was opis wszystkich odcieni oraz swatche.

Tempera – satynowy cień z minimalną drobinką, coś między beżem, a bielą.
Dreamer – złoty błysk, z domieszką różu. Idealny na całą powiekę.
Orange Soda – jasny, pomarańczowy, matowy cień. Idealny jako kolor przejściowy.
Dusty Rose – matowy cień w odcieniu brudnego różu.
Incense – średni, neutralny, matowy brąz. Bardzo uniwersalny odcień.
Sultry – brązowy błysk, z różową drobinką. Piękny kolor!
Mulberry – ciemny, matowy brąz, z burguntowym podtonem.
Noir – najbardziej czarna czerń ever, oczywiście matowa.

Odcienie w tej palecie naprawdę do mnie przemawiają. Każdy jest inny. Jestem w stanie użyć dosłownie każdego jednego koloru – nic się nie marnuje. Daję mały minus za brak najzwyklejszego, matowego beżu, jednak szczerze mówiąc, cień Tempera jest na tyle niezwykły, że nie zamieniłabym go na matowy odpowiednik.

Praca z paletą

W przypadku Soft Glam mocno narzekałam na formułę cieni. Przez ich dość suchą konsystencję, spowodowaną mocnym pigmentem, w połączeniu z ciemnymi odcieniami, praca z paletą i blendowanie cieni, było moim zdaniem zbyt czasochłonne. Mam wrażenie, że dzięki temu, że Soft Glam II jest odrobinę jaśniejszą opcja kolorystyczną, ten problem „zmiękczania” makijażu zniknął. Może też poprawiła się moja technika, może używam innych pędzli (Hakuro seria J to złoto!). Nie mam też tych dwóch palet, żeby porównać je obok siebie, jednak mam wrażenie, że maty są nieco mniej suche. Nadal mają mocną pigmentację, jednak jaśniejsze kolory mniej osypują się na oku (osyp w palecie nadal występuje), o wiele szybciej się je blenduje, a ewentualne błędy w blendowaniu są o wiele bardziej wybaczalne, niż w przypadku ciemnych odcieni. W przypadku tej palety, nie mam tego poczucia, że makijaż zajmuje mi o wiele więcej czasu, niż kiedy używam innych palet.

Poniżej wrzucam Wam kilka makijaży wykonany tą paletką. Ostatnio uwielbiam połączenie dwóch cieni – Tempera oraz Incense.
Pssst, wybaczcie mi proszę tę nierówną kreskę na oku. Wiecie jak jest – jeśli nie będę trenować, nigdy się nie nauczę 😛 Zauważyłam też, że przez bardzo mocne, studyjne wręcz światło, odcienie na zdjęciach wyglądają o wiele delikatniej niż w rzeczywistości. Nad tym również będę pracować, przygotowując kolejne wpisy.

Moja opinia – czy warto?

Osobiście jestem fanką dziennych, upiększających, świeżych makijaży, które można wykonać bardzo szybko. Ta paletka, pomimo, iż zawiera tylko 8 cieni, zdecydowanie wpasowuje się w mój gust i daje ogrom możliwości zarówno do wykonania delikatnych makijaży dziennych, jak i mocniejszych wieczorowych. Na pewno nie potrzebujecie mieć w swoich zasobach zarówno Soft Glam, jak i Soft Glam II. Jeśli zastanawiasz się, którą z tych palet kupić, najłatwiej zestawić je obok siebie i zastanowić się, ilu kolorów z konkretnej palety będziesz używać i wybrać tę, która ma przewagę. Ja osobiście mam wrażenie, że po tych kilku latach, formuła cieni została ulepszona – o wiele łatwiej blenduje mi się nawet ciemne kolory z tej mniejszej palety.

Czy polecam paletkę Soft Glam II? Jeśli jesteście już wprawieni w makijażu, lubicie formułę cieni Anastasia Beverly Hills i odpowiada Wam ten zestaw kolorystyczny – tak. Paleta jest w pełni kompletna, ładna i dobra jakościowo.Jeśli jednak miewacie problemy z blendowaniem, nie macie czasu na makijaż, raczej sięgnęłabym po inne propozycje. Ani te odcienie, ani ta formuła, nie są żadnym przełomem na rynku. Ja cieszę się, że mam u siebie tę paletkę, oczywiście zostaje ona ze mną i kupiłabym ją ponownie. Natomiast ta różnica w opinii między dwoma paletami jednej marki nie napawa mnie przesadnym zaufaniem do jej produktów. Ogółem, cienie ABH mają dość podobną formułę do cieni Affectu (mówię głównie o paletach In the Spotlight, Pure Passion oraz Naturally Matt. Sweet Harmony to już coś innego!). Jeśli lubicie produkty od Affect – z tymi od ABH również powinniście się zaprzynaźnić 🙂

To wszystko na dziś. Bardzo dziękuję Ci za przeczytanie tego posta. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i napiszesz jaka jest Twoja ulubiona formuła cieni do powiek? Przypominam, że regularnie jestem z Wami na insta, więc polecam śledzić moje profile @badhairway – travel & lifestyle, @badhairway.pl – beauty. My widzimy się już niebawem. Wierzcie mi, że moja głowa pęka od pomysłów na nowe posty! Choć oczywiście chętnie przyjmę od Was sugestie – dawajcie znać w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.