Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z testem podkładu, który jest niesamowicie wychwalany w internetach. Chodzi o produkt od Wet n Wild – Foto Focus Devy Foundation. Jest to nowa – rozświetlająca – wersja podkładu Foto Focus, który na rynku jest i króluje już od kilku dobrych lat. Zebrał on ogrom bardzo pozytywnych recenzji nie tylko przez beauty gurus, ale także przez zwykłe użytkowniczki, które malują się na swój prywatny użytek. Dla mnie, ten nowy podkład będzie pierwszym produktem z Wet n Wild, którego użyję. Producent obiecuje, że jest to podkład rozjaśniający cerę i minimalizujący widoczność porów. Ma także zapewniać promienną i świetlistą cerę, nawilżać, zapewniając jednocześnie maksymalne krycie. Do tego, ma także super wyglądać na zdjęciach. Jesteście ciekawi, jak wypadł u mnie? Zapraszam do artykułu

Cena, opakowanie, dostępność

Marka Wet n Wild dostępna jest stacjonarnie w drogeriach Rossmann i Natura. Możemy także kupić go przez internet, m.in. na stronach makeup.pl, cocopanda.pl oraz notino.pl. Ja swój egzemplarz kupiłam w Rossmannie, gdzie w cenie regularnej kosztuje on niecałe 30zł. Natomiast od kilku tygodni trwa tam jakaś szalona wyprzedaż całej szafy Wet n Wild i produkt jest dostępny już za 15zł.

Podkład jest zapakowany w szklaną, elegancką, solidną buteleczkę. Ma czarną nakrętkę, po odkręceniu której wyciągamy plastikową pipetkę. Przyznam szczerze, że zdecydowanie wolę klasyczną pompkę. Jednak z dwojga złego – o wiele łatwiej zdezynfekować ten plastik, niż np. gąbkę, Ja także zwykle nakładam podkład najpierw na dłoń i z dłoni transferuję go gąbeczką na twarz. Także mimo, iż nadal wolałabym, żeby ten produkt miał pompkę, ten aplikator jakoś wybitnie mi nie przeszkadza.

Kolory

Ciężko jest mi znaleźć informację, ile odcieni tego podkładu możemy kupić w Polsce. Na jednej stronie znalazłam 6 i może tej wersji się trzymajmy. Wszystkie wyglądają na raczej żółto – neutralne. Zatem osoby z chłodnym podtonem mogą mieć problem z dobraniem idealnego odcienia. Ja kupiłam odcień Soft Ivory, który jest właśnie neutralny, lekko żółty. Poniżej wrzucam jego porównanie do innych drogeryjnych (i nie tylko) podkładów.

Działanie i moja opinia

Ten podkład testuję od około 2 tygodni. Nie zapycha, nie pogarsza stanu mojej cery – za co daję mu ogromny plus. Dodatkowo nie wysusza jej. Nie wypowiem się natomiast o jego właściwościach nawilżających, ponieważ odpowiednie nawilżenie utrzymuję dzięki dobrej pelęgnacji. Podkład ma raczej lekkie krycie, które można zbudować do średniego (można go dokładać- nie wpływa to negatywnie na jego wygląd ani trwałość), co wystarcza do wyrównania kolorytu cery. Wygląda na skórze bardzo naturalnie, wręcz wtapia się w nią. Nie wchodzi w pory, jednak w żaden sposób nie niweluje ich widoczności.

Podkład dobrze nosi się przez cały dzień. Oczywiście pod wpływem maseczki może się wytrzeć, jednak jeśli nie nałożymy go na twarz za dużo, to ścieranie nie jest jakoś bardzo widoczne. Sama jestem uzależniona od wycierania nosa (alergia) i kompletnie nie wpłynęło to na mój odbiór tego produktu. Podkład nie odbija światła flesha, dzięki czemu w ciemno można po niego sięgać, kiedy planujemy robić sobie jakieś zdjęcia.

Poniżej wrzucam Wam zdjęcia jak ten podkład utrzymał się na mojej twarzy przez 10 godzin. Co prawda tego dnia nie wychodziłam na zewnątrz ani nie nosiłam maseczki (na dworze jest chyba minus milion stopni)), ale robiłam trening. Sami zobaczcie, jak produkt się utrzymał 🙂 Zaznaczę tylko, że różnica w kolorze mojej skóry nie jest „winą” podkładu – ten podklad nie oksyduje. Pierwsze zdjęcie robiłam przy oknie, w świetle dziennym, a pozostałe niestety już nie załapały się na promienie słońca i musiały być robione w innym pomieszczeniu, w sztucznym oświetleniu.

Czy warto kupić podkład Wet n Wild – Foto Focus Dewi? Moim zdaniem tak, zwłaszcza, jeśli uda się Wam dorwać go w Rossmannie za 15zł! Muszę przyznać, że jak zapoznałam się z obietnicami producenta, przygotowując tę recenzję, byłam mocno zmieszana. Obiecane maksymalne krycie i zmniejszenie widoczności porów nie ma miejsca. Podkład nie wchodzi w pory, ładnie na nich wygląda, ale w żaden sposób ich nie wygładza. Krycie ma zdecydowanie bardziej lekkie (a na pewno nie maksymalne!), co akurat dla mnie jest plusem – wolę, kiedy mój makijaż wygląda jak skóra, nawet kiedy widoczne są niedoskonałości, niż jak tynk. Faktycznie ma lekko rozświetlające wykończenie – wygląda po prostu jak zdrowa cera.
Dodatkowo, znalazłam gdzieś opinię, że poprzednia wersja tego podkładu – Foto Focus – „śmierdzi farbą”. Jak już mówiłam – tamtego produktu nie miałam, więc się nie wypowiem. Wersja Dewy zdecydowanie nie śmierdzi farbą 😀, choć jak próbowałam mocniej się „zaciągnąć” poczułam lekko chemiczny zapach. Nie jest on w żaden sposób nachalny. Mi nie przeszkadza tym bardziej, że – jak wspomniałam wcześniej – podkład mnie nie zapchał. Ode mnie ten podkład dostaje dużą okejkę i polecajkę 🙂

Jestem bardzo ciekawa, czy testowałyscie juz ten podkład i jakie są wasze opinie na jego temat? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu, o jakich innych podkładach i kosmetykach chciałybyście przeczytać tu, na blogu? Zapraszam też Was na mój instagram: @badhairway – travel & lifestyle i @badhairway.pl – beauty. Tutaj widzimy się jeszcze w tym tygodniu, w nowym poście. Będzie o… sami zobaczycie! Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.