Kilka lat zastanawiałam się nad tym zakupem. Jednak wiele pozytywnych opinii oraz obiecująca promocja ostatecznie przekonały mnie do zakupienia kremu Bobbi Brown – Extra Eye Repair Cream. Ten produkt, od wielu lat chwali Maxineczka, a za nią – całe grono innych beauty gurus. Czy warto? Dowiecie się w dzisiejszym artykule. Zapraszam!

Krem Bobbi Brown Extra Eye Repair Cream dostępny jest w Douglasie (zarówno online, jak i w niektórych sklepach stacjonarnych). W cenie regularnej, pojemność 15ml kosztuje aż 330zł, a na jego zużycie mamy pół roku. Mam nadzieję, że nie jesteście aż tak szaleni i cierpliwie poczekacie na promocje. Douglas często ma zniżki -20%, a co parę miesięcy, ten produkt można dorwać nawet 33% taniej. Do tego, na urodziny dostajemy od perfumerii bon w wysokości 40zł i tym sposobem, zamiast 330zł, płacimy 180 (co nadal jest dość abstrakcyjną kwotą jak za krem pod oczy).

Bobbi Brown to marka luksusowa. Widać to zwłaszcza po ich opakowaniach. Krem jest zamknięty w grubym, szklanym, solidnym słoiczku z czarną nakrętką. Wygląda on bardzo minimalistycznie i elegancko. Jest bezwonny. Sam w sobie ma dość gęstą, treściwą konsystencję. Pod wpływem ciepła dłoni rozprowadza się bez problemu. Można nakładać go zarówno cieńszą, jak i grubszą warstwą – w każdym z przypadków, dobrze się wchłania i pozostawia lekki film na skórze. 

Efekty i działanie

Po ponad 3 miesiącach używania, nie zaobserwowałam spłycenia zmarszczek mimicznych. Nie widzę też redukcji cieni pod oczami, o której mówiła Maxi. Natomiast krem rewelacyjnie nawilża. Świetnie nadaje się zarówno na noc, żeby zregenerować skórę, jak i na dzień – pod makijaż. Nie straszny mu żaden ciężki korektor, ani najbardziej wysuszający puder – utrzymuje on skórę pod oczami w doskonałej kondycji (nawet tak cienką jak moja). Podkreślam jednak, że nie widzę żadnych zmian w samej kondycji tej skóry. Co prawda, nadal jestem młodą osobą i nie mam większych problemów, czy zmarszczek w tych okolicach.

Czy warto kupić ten krem?

Szczerze powiedziawszy, mam dylemat. Serce podpowiada „tak”, a rozum „chyba Cię pogięło” :D. Ja bardzo lubię ten produkt, podoba mi się, że jest bezproblemowy i świetnie nawilża moją skórę. Ale uważam, że jego cena jest pomyłką i raczej nie kupię go ponownie. Wiecie, jeśli krem kosztuje ponad 300zł (czyli tyle, co jakiś zabieg u kosmetologa), mamy wobec niego ogromne oczekiwania – przynajmniej ja miałam. Osobiście uważam, że tak drogi produkt, powinien co najmniej zmywać za mnie naczynia i podłogi :D. Jednak przez to, że te oczekiwania są tak wysokie, spodziewamy się nie wiadomo czego, a dostajemy po prostu… dobry krem. Bo nie ma co ukrywać, że produkt jest naprawdę fajny. Nie wierzę jednak, że nie da się zastąpić go czymś choć trochę tańszym. Podobne odczucia na skórze dawał mi krem z Koi (recenzja tutaj >>klik<<), który jakby nie patrzeć był 3 razy tańszy. Nie nazwę go jednak zamiennikiem i na razie też do niego nie wrócę. Krem z Koi nadal kosztuje ponad 100zł i pomimo tego, że jest dobry, nie jesteśmy w stanie go zużyć, ponieważ jego formuła z czasem gęstnieje, wręcz “psuje się” i nie ma możliwości nawet rozprowadzenia jej pod oczami. Drugi – bardzo podobny efekt dawał mi krem All About Eyes z Clinique. Miał on mniej treściwą konsystencję, jednak równie dobrze nawilżał skórę, a kosztuje ponad połowę mniej.

Podsumowując, krem Bobbi Brown jest bardzo dobrym produktem. Myślę jednak, że nie warto płacić za niego tyle pieniędzy. Są na rynku znacznie tańsze kremy, które dają podobny efekt, równie dobrze nawilżają, a mają przy tym lepsze składy. Nie żałuję tego zakupu. Wiem, że pewnie będę porównywać do niego inne tego typu produkty. 

To tyle ode mnie. Jestem bardzo ciekawa, czy popełniłyście kiedyś tak absurdalny zakup kosmetyczny, który z jednej strony był zbędnym wydatkiem, a z drugiej – jesteście z niego całkiem zadowolone? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu! Oczywiście zachęcam do śledzenia mnie na instagramie @badhairway.pl oraz @badhairway. Wpadajcie także tutaj, na bloga, ponieważ jeszcze w tym tygodniu, z okazji dnia kobiet, będę miała dla Was rozdanie palety cieni! Widzimy się za kilka dni!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.