Hej! Jakiś czas temu marka Glamshop wydała swój pierwszy tusz do rzęs, nazwany Klasyk. Co prawda mój foch na glamshop jeszcze trwa, jednak nie mogłam odpuścić sobie testu tego produktu. Tym bardziej, że Hania, właścicielka marki, ma cudne rzęsy i efekty, które daje jej ten tusz są powalające. Zatem – jeśli jesteście ciekawi, jak nowość z glamshopu sprawdza się na krótkich i prostych rzęsach – zapraszam do artykułu!

Zobacz również inne recenzje produktów Glamshopu dostępne na blogu:
Paleta Neutralna,
Kolekcja Ady Grotkowskiej,
Kolekcja DiM – Herbaciana Róża,
Mydełka do czyszczenia gąbek i pędzli,
Podkład Klasyk,
Co warto kupić na glam-shop.pl.

Dostępność i cena

Tak jak wszystkie produkty z glamshopu, tusz dostępny jest tylko i wyłącznie na stronie marki >>klik<<. W cenie regularnej kosztuje 39zł za 9ml. Jako, że nie ma opcji dostać go stacjonarnie, do ceny produktu należy doliczyć także koszt wysyłki – zatem za tusz płacimy około 50zł. W mojej ocenie jest to dość wysoka cena. Tusze Eveline, Wibo, czy Lovely, dostępne w drogeriach stacjonarnych kosztują około 20zł, przy promocjach, czy przez internet, możemy dostać je za kilka – kilkanaście złotych. Podkreślę też, że pomimo niskiej ceny, są to naprawdę rewelacyjne produkty!

Opakowanie 

Tusz jest zamknięty w białym, plastikowym opakowaniu, ze srebrno-holo elementami. Jako, że nie jestem fanem detali w postaci gwiazdek, estetyka tej grafiki niespecjalnie do mnie przemawia. Gdybym miała porównać opakowanie do czegoś, co możemy już znać, raczej nie do końca potrafię to zrobić. Mam wrażenie, że wykonanie jest gorsze niż to, do czego przyzwyczaiły nas tusze z drogerii, wspomniane wcześniej. Nie ma tego charakterystycznego “kliknięcia” przy odkręcaniu / zakręcaniu.

Szczoteczka nie jest silikonowa, bardziej przypomina naturalną, choć nie potrafię znaleźć informacji, z czego faktycznie jest wykonana, a nie do końca przypomina mi te szczoteczki, które znam. Idąc dalej – jest dość duża, zarówno pod względem samej wielkości jak i objętości. Moim zdaniem przez to tracimy precyzyjność (trudno złapać nią pojedyncze rzęsy) i niestety ciężko pomalować rzęsy nie brudząc sobie powieki.

Działanie tuszu na moich rzęsach

Tuszu używam już od ponad 2 tygodni. Tę recenzję chciałam opublikować od razu, kiedy do mnie przyszedł, jednak pierwsze użycie okazało się być całkowitym failem. Żeby tusz przykleił się jakkolwiek do rzęs i był na nich widoczny, musiałam nałożyć go z 7 warstw. Miałam ubrudzoną całą powiekę i jak łatwo się domyślić – obfity osyp pod okiem. Pierwsze wrażenia nie były najlepsze. Nie widziałam kompletnie żadnych efektów po użyciu tego produktu. Poniżej efekt tuszu od razu po aplikacji oraz po całym dniu. 

ak wiemy, niektóre tusze do rzęs potrzebują czasu, żeby ich konsystencja się “polepszyła”. Zrobiłam sobie więc przeszło tydzień przerwy od używania go. Po tym czasie wróciłam do tego produktu i używałam go codziennie przez kolejny tydzień. Tym razem do zauważenia tuszu na rzęsach wystarczyły 2-3 warstwy. Efekty jednak nadal były mierne. Nie widzę u siebie zwiększenia objętości. Widzę jednak delikatne wydłużenie od razu po aplikacji (później niestety ten efekt zanika), a przy każdym użyciu, coraz bardziej przyzwyczajam się do szczoteczki, dzięki czemu coraz mniej brudzę sobie powiekę. Przy malowaniu rzęs zawsze używam zalotki. Niestety ten tusz nie utrzymuje tego skrętu. Co więcej, w ciągu dnia niestety nadal się kruszy i odbija na oku.

Czy warto kupić tusz Glamshop – Klasyk?

Jest mi bardzo przykro to mówić (pisać :P), natomiast u mnie ten tusz okazał się niewypałem. Ostatecznie, na moich prostych i krótkich rzęsach nie robi nic. Efekt na r po całym dniu wygląda jak po hennie – są one bardziej czarne, obklejone tuszem, jednak nie są ani wydłużone, ani podkręcone, ani ich objętość nie jest większa. Dodatkowo pod okiem mam pokruszone czarne kropki. Zważywszy na to, że jest to dość drogi tusz, szczerze – nie kupiłabym go nawet z ciekawości, żeby sprawdzić działanie. Kto wie – może tylko ja trafiłam na wadliwą sztukę. Widziałam bardzo skrajne opinie na temat tego produktu. Osobiście, zdecydowanie odradzam Wam ten zakup.

Z wielkim żalem stwierdzam, że jest to kolejny produkt z glamshopu, który w ostatnim czasie mi się nie sprawdził. Myślę wręcz, że tych rzeczy uzbierało się dość, żeby na blogu pojawił się osobny post z niepolecajkami z tego sklepu. Trochę mnie to dziwi, ponieważ glamshop odkryłam w ubiegłym roku i wszystko, co zamówiłam (do grudnia) zamieniało się w złoto. Koniecznie dajcie znać, czy zdecydowaliście się na zakup tuszu Klasyk z Glamshopu i jak się u Was sprawdził? Jestem też bardzo ciekawa, jakie produkty z glamshopu nie przypadły Wam do gustu i zdecydowanie je odradzacie? Czekam na Wasze komentarze!

Przypominam też, że ciągle trwa rozdanie palety Eveline – Variete! Regulamin oraz zgłoszenia przyjmowane są w poprzednim poście z recenzją >>klik<<. 

Zapraszam Was oczywiście do śledzenia mnie na instagramie @badhairway.pl oraz @badhairway. Tutaj widzimy się w przyszłym tygodniu, a będzie o… najnowszej kolekcji Lovely i Magdy Wołosewicz – Pastel Tropics. Do zobaczenia!

2 Replies to “Tusz do rzęs Glamshop – Klasyk. Jaki daje efekt na krótkich i prostych rzęsach? Moja opinia po 2 tygodniach testów”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.