Czy jest tu ktoś, kto nie słyszał nawet o korektorze Shape Tape od Tarte? Co prawda lata świetności ten produkt ma już raczej za sobą, jednak w Polsce cieszy się ogromną popularnością – głównie dlatego, że marka jest u nas dostępna dopiero od ubiegłych wakacji. Shape Tape zasłynął głównie dzięki swojemu mocnemu kryciu. Produkt co prawda nie jest najlżejszy. Może przeciążać i przesuszać delikatną skórę pod okiem. Niestety, właśnie przez to wiele osób zrezygnowało z używania tego korektora – był dla nich po prostu zbyt ciężki. Dlatego też, marka Tarte wyszła do konsumentów z jego delikatniejszą – nawilżającą wersją. Według obietnic producenta, „ultra kremowa” odsłona korektora, ma zachować właściwości kryjące swojego poprzednika, będąc przy tym bardziej kremową, nawilżającą, lżejszą i nie zastygającą aż tak szybko. Oczywiście, nie mogłam sobie odpuścić sprawdzenia tej nowości! Jak korektor Tarte – Shape Tape Ultra Creamy sprawdził się u mnie? Czy różni się czymkolwiek od standardowego Shape Tape? Zapraszam do artykułu!

Shape Tape

Pełną recenzję korektora Shape Tape oraz zdjęcia efektów, jakie daje, znajdziecie tutaj >>klik<<. Mi daje on krycie średnie + (takie 7-8 na 10). Faktycznie dosyć szybko zastyga i trzeba nauczyć się z nim pracować. Używamy go w minimalnej ilości. Ja mam rozszerzone pory na policzkach i zdarza się, że przy zbyt mało nawilżonej skórze, korektor nieestetycznie osadza mi się w nich. Nie wchodzi jednak w zmarszczki, ani nie migruje nigdzie w ciągu dnia (nawet nie przypudrowany wygląda naprawdę dobrze). Nie ukrywam, że lubię go używać.Nie zakrywa on w 100% moich cieni pod oczami, jednak krycie, które daje przy jednej warstwie, całkowicie mnie satysfakcjonuje. Wygląda dobrze przez cały dzień i nie wysusza mi skóry (choć faktem jest że używam pod niego naprawdę mocno nawilżających kremów). Dzięki swoim właściwościom, na moich tłustych powiekach, nawet dobrze sprawdza się w roli bazy pod cienie.

Shape Tape Ultra Creamy

Ten produkt ma konsystencję ciut gęstszą, niż jego poprzednik. Krycie określiłabym jako bardzo podobne, może minimalnie lżejsze, niż standarowy shape tape (czyli mocne 7 na 10). Również minimalna jego ilość wystarczy na pokrycie sporego obszaru skóry. Natomiast ten korektor nie zastyga (przynajmniej nie aż tak szybko), dzięki czemu praca z nim jest łatwiejsza i mniej wymagająca. Ultra Creamy wybaczy nam nie odpowiednio nawilżoną skórę. O dziwo, nie wpływa to na jego utrzymywanie. Ta wersja również nie wchodzi w zmarszczki, nie wchodzi w pory i cały dzień siedzi w miejscu. Nawet, jeśli korektor jest nie przypudrowany, kompletnie nic się z nim nie dzień. Na tłustych, czy opadających powieki niestety nie sprawdzi się jako baza pod cienie ponieważ będzie się zbierał.

Którą wersję wybrać?

Moim zdaniem, obydwa produkty są naprawdę dobre. Nie ukrywam, że ostatnio częściej odruchowo sięgam po wersję Ultra Creamy. Głównie dlatego, że praca z nim jest prostsza i nie trzeba się do niej przykładać. Jednak klasyczna wersja Shape Tape wymaga po pierwsze – odpowiedniej pielęgnacji, po drugie – szybszego tempa pracy i po trzecie – dokładniejszego rozprowadzania. Ultra Creamy daje bardzo podobny efekt, a wybacza nam o wiele więcej. Okej, kryje ciut, ciut lżej, ale to nadal nie jest jakaś mocno zauważalna różnica.

Poniżej wrzucam Wam zdjęcie efektu pod moim okiem bez korektora oraz ze standardowym Shape Tape oraz Shape Tape – Ultra Creamy. Co prawda korektory te mam w innych odcieniach, ale wydaje mi się, że jednak obydwa są dla mnie odpowiednie. Shape Tape ma numer 16N, czyli jasny, neutralny, zaś Ultra Creamy to 20S, czyli coś bardziej żółtego.

Od lewej: okolica pod okiem bez korektora, zaaplikowany Tarte – Shape Tape 16N, zaaplikowany Tarte- Shape Tape Ultra Creamy 20S.

Słowem podsumowania, obydwa te produkty są naprawdę bardzo dobre. Wydaje misię, że przy zakupie powinnyście kierować się wyłącznie swoimi potrzebami i preferencjami. Jeśli chcecie mieć w kosmetyczce jeden korektor, który będzie dobrze krył, trzymał się na mur – beton przez cały dzień ( i noc :P), niezależnie od sytuacji, a także będziecie mogły z powodzeniem używać go jako bazy pod cienie i macie wprawioną rękę do makijażu – weźcie standardową wersję Shape Tape. Jeśli jednak nie lubicie poświęcać za dużo czasu na czynności typu rozprowadzanie korektora, mejkap ma być szybki i łatwy i nadal zależy Wam na kryciu – polecałabym wersję Ultra Creamy. W moim odczuciu właśnie ta opcja będzie bardziej uniwersalna i jest po prostu przyjemniejsza w pracy.

Koniecznie dajcie znać, czy próbowałyście już któregoś z tych korektorów? Jestem też bardzo ciekawa, co z marki Tarte mogłybyście mi polecić? Przypominam Wam także, że już w sobotę będzie dostępny kolejny post z serii Paletowy Maj – nie zapomnijcie wpaść na bloga! Zapraszam Was też na mój instagram: @badhairway.pl – beauty, @badhairway – travel & lifestyle. Tutaj widzimy się już w sobotę. Do zobaczenia!

2 Replies to “Tarte – Shape Tape vs Shape TapeUltra Creamy. Który korektor jest lepszy?”

  1. faktycznie, nie widać na zdjęciu, że ta kremowa wersja ma mniejsze krycie, chyba sama się na nią skuszę. nie mam shape tape zwykłego bo obawiam się przesuszenia. ale ta nowa wersja wyglada obiecujaco! zkoda tylko że tarte nie wchodzi w sephorowe promocje 🙁

    1. przy nieodpowiednim nawilżeniu, shape tape faktycznie może lekko wysuszać skórę… też ubolewam, że te nowe marki w sephora są wykluczone z promocji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.