Hej! Zapraszam Was dzisiaj na pierwszy post z nowej pielęgnacyjnej serii na blogu! Bardzo długo myślałam, czy i jak podejść do tematu, jakim jest trądzik. Sama mam za sobą parę dobrych lat walki z tą chorobą, wiele nieudanych prób wyleczenia jej oraz naprawdę sporo złych złych rad. W tej serii opowiem Wam nie tylko o tym, jak prawidłowo dbać o cerę problematyczną i czego nie należy robić. Opowiem Wam także o produktach, których szukałam latami i które naprawdę pomagają. A przede wszystkim – przeprowadzę Was przez moją historię leczenia tej choroby – zwłaszcza tę farmakologiczną i powiem o wszystkim, co się z nią wiązało. Będzie też oczywiście o makijażu i zakrywaniu przebarwień.

Dzisiaj przed nami premierowy post o trądziku. Będzie on o tym, co sama chciałabym wiedzieć, kiedy stan mojej skóry zaczął się pogarszać. O tym, co wiele z nas nieświadomie robi źle, a co ma ogromny wpływ na stan naszej cery – zwłaszcza tej trądzikowej. Jesteście ciekawi o czym mowa? Zapraszam do artykułu!

Psst – zanim zaczniemy, chcę wszystkim Wam przypomnieć, że problem trądziku niekoniecznie dotyka tylko nastolatek i niekoniecznie widnieje tylko na naszej twarzy. Zmiany trądzikowe mogą pojawić się na całym naszym ciele i dręczyć nawet osoby po 30-tce. Dlatego cała ta seria jest dla nas wszystkich!

#1: Nie doczyszczasz skóry

Pamiętam, że kiedy byłam w gimnazjum, niektóre dziewczyny malowały się na wieczór po to, by pójść spać w makijażu i rano mieć smoky eyes… Dzisiaj na szczęście świadomość tego, że czystość skóry wpływa na jej kondycję, jest o wiele większa. Jednak czy na pewno odpowiednio domywasz swoją twarz?

Pamiętaj, że na naszej skórze mamy nie tylko makijaż i pielęgnację, którą na nią nakładamy. Przez cały dzień, osadza się na niej dosłownie wszystko, co wisi w powietrzu. Dlatego, zwłaszcza przy cerze problematycznej (ale nie tylko!) super ważne jest odpowiednie i dokładne oczyszczenie skóry zarówno rano, po całej nocy, jak i wieczorem. Mój ulubiony sposób na wieczorne zmycie makijażu to oczyszczanie dwuetapowe, o którym pisałam już na blogu (przeczytaj tutaj: >>klik<<). U mnie, wprowadzenie tego kroku w pielęgnacji zrobiło diametralną różnicę.

#2: Nie używasz ochrony przeciwsłonecznej

Dużo tych wspominek dzisiaj, jednak naprawdę „za moich czasów” nie mówiło się o pewnych rzeczach. Ba, bliska mi osoba zawsze powtarzała, że jak przyjdzie lato, to będę mogła wystawić skórę na słońce i ono wysuszy te wszystkie pryszcze. I naprawdę nie wiem, jakim cudem nie nabawiłam się przez to żadnych poważniejszych blizn, czy przebarwień!

Moja pierwsza wizyta lekarska w kwestii trądziku odbyła się jeszcze u lekarza rodzinnego, który skierował mnie do dermatologa. Jednak pierwsze co usłyszałam, to „marsz do apteki po filtr 50”. Ochrona przeciwsłoneczna przy trądziku to podstawa, podobnie jak odpowiednie oczyszczanie skóry. Słońce wcale nie wpływa na naszą cerę dobrze. Fakt – może i wysuszy niektóre pryszcze, ale w większości przypadków, zostawi po sobie ślady w postaci nieestetycznych blizn i przebarwień. Chyba nikt tego nie chce.
Bardzo ważna istotna kwestia – filtrów używamy codziennie, niezależnie od pory roku! Zwłaszcza przy cerze trądzikowej! Ba, nie sięgaj po mniej niż SPF 50. Pamiętaj też, że filtr w podkładzie, czy kremie BB nie zastępuje takiego SPFa – to za mało!

Dlaczego jednak pani doktor wysłała mnie po ten krem do apteki? Pomimo panującej obecnie mody na kosmetyki naturalne, mogą one wywołać odwrotny efekt na skórze problematycznej i trądzikowej. Podobnie może być ze zwykłymi kosmetykami drogeryjnymi. Przyjaciółmi cer trądzikowych są dermokosmetyki, stworzone dla odpowiednich potrzeb skóry i na takich właśnie przetestowane. Są one pewnie droższe niż to, co dostaniemy w Rossmannie, jednak patrząc na to, ile tańszych kosmetyków musiałam wyrzucić, bo po prostu mnie zapychały, wcale nie wychodzi to drożej.

#3: Przesuszasz skórę

Trzeci błąd, o którym dzisiaj powiem jest czymś, o czym nadal wcale nie mówi się wiele. W moim przypadku, dopiero drugi dermatolog zwrócił na to uwagę i wierzcie – żałuję, że nie wiedziałam o tym wcześniej. Mowa o nawilżeniu skóry.

Cera trądzikowa często bywa też tłusta. Preparaty niwelujące wypryski, które na nią nakładamy, mają zwykle silne właściwości wysuszajace. Dodatkowo, przy tak mocnym wyświecaniu się cery, sięgamy po kremy i bazy matujące, które znowu – wysuszają tę skórę. Efekt jest taki, że w obronie przed tym nadmiernym przesuszeniem, cera wydziela jeszcze więcej sebum i jeszcze bardziej się wyświeca. A my… sięgamy po jeszcze bardziej matujące preparaty. Koło się zamyka. Kiedy trafiłam do odpowiedniego dermatologa, który przeprowadził ze mną faktyczny wywiad i postawił celną diagnozę, zaplanował leczenie, powiedział, że mam brać tylko to, co on mi przepisał (w odpowiednich ilościach), a poza tym, mam skórę mocno nawilżać. Jak nakładam coś na skórę, ma to mieć działanie nawilżające. Co prawda sam krem nie spowodował, że wyleczyłam trądzik, jednak już po pierwszych kilku dniach zauważyłam, że zrezygnowanie z kremów antytrądzikowych i zastąpienie ich produktami nawilżającymi, dało ogromną poprawę i przestałam świecić się jak bombka choinkowa. Nadmierne wydzielanie sebum zostało opanowane. Nie mam pojęcia, dlaczego wcześniej żaden lekarz (ani w ogóle nikt) o tym nie wspomniał.

W moim przypadku, dermatolog doradził mi, żebym rano użyła czegoś lekkiego, żebym mogła spokojnie nałożyć na to makijaż. Natomiast na wieczór zasugerował używanie tłustszych preparatów, nawet do skóry odwodnionej. Tutaj znowu sięgałam po dermokosmetyki, choć przyznaję, że mój ulubiony produkt na noc to krem drogeryjny. Pamiętaj, że możesz zacząć od zwykłego serum, jeśli boisz się zbyt bogatej konsystencji kremu, zwłaszcza pod makijaż :).

Na dzisiaj to tyle ode mnie. Wierzcie mi, że jest mi ogromnie szkoda, że o tym wszystkim, czym podzieliłam się z Wami w tym poście, dowiedziałam się tak późno. Może nie wyleczyłoby to mojego trądziku, jednak na milion procent, skóra wyglądałaby lepiej i byłaby mniej zniszczona wcześniejszymi terapiami. Dajcie znać w komentarzu, czy zmagacie lub zmagałyście się ze zmianami trądzikowymi oraz jakie „nieudane” rady dostawałyście od swojego otoczenia?

Pamiętajcie także, żeby śledzić mnie na instagramie: @badhairway.pl – beauty, @badhairway – travel & lifestyle. Tutaj widzimy się już w sobotę, w poście z cyklu Paletowy Maj. Porozmawiamy o paletce rzekomo „najsłodszej w Galaktyce”… Do zobaczenia w sobotę!

2 Replies to “3 najczęstsze błędy popełniane przy cerze trądzikowej, o których nie wiesz!”

    1. myślę, że makijaż – zwłaszcza zakrycie niedoskonałości – bardzo pomaga, żeby po prostu czuć się pewniej (przynajmniej tak było u mnie, kiedy miałam ogromne diody na czubku nosa). Wbrew pozorom, chłopcy też sięgają po korektor, żeby trochę zniwelować zmiany. Wszystko jest dla ludzi. Ale zgadzam się – trzeba znać umiar 🙂 i oczywiście – niesamowicie istotne jest też to, żeby później cały ten mejkap z twarzy zmyć. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.