Paletowy maj trwa nadal! Według naszego grafiku dzisiaj miał pojawić się ostatni post z serii, jednak obiecałam Wam dodatkową recenzję – paletki, którą wybraliście na instagramie @badhairway.pl! Do tej pory, na blogu pojawiły się już następujące artykuły z serii:

Na początku maja, znany wizażysta – Daniel Sobieśniewski – pokazał na swoim instagramie 4 nowe paletki cieni, które zaprojektował dla marki Kobo. Spośród nich – na Waszą prośbę – wybrałam jedną dla siebie. Zdecydowałam się na najbardziej neutralną opcję – Natural Mix, w której znajdują się wyłącznie matowe cienie. Obecnie paletki są już dostępne zarówno online, jak i stacjonarnie w drogeriach Natura. W pełnej cenie kosztują one 64,99zł każda (wow, myślałam, że są tańsze :O). Obecnie jest na nie promocja -18%, natomiast jeśli jesteście cierpliwe – radziłabym poczekać na większe obniżki. Mi udało się wstrzelić na zniżkę -33%.

Opakowanie

Paletki Kobo, jak na produkty drogeryjne, wyglądają bardzo elegancko. Natural Mix zamknięta jest w minimalistycznym, czarnym kartoniku, na którym nadrukowane są błyszczące, złote akcenty. Rozmiarowo jest dosyć niewielka i poręczna – zdecydowanie mniejsza od dziesiątek z Glamshopu, czy Affect. Dodatkowo, w środku znajduje się praktyczne lusterko. Opakowanie możemy w pełni odgiąć.

Formuła cieni i kolory

W paletce znajduje się 10 cieni matowych. Większość z nich jest typowo neutralna, choć znajdziemy tu akcenty typowo chłodne lub ciepłe. Nie będę omawiać każdego koloru po kolei – mamy tu po prostu pełen przekrój brązów. Od tych najjaśniejszych, po ciemne. Są tu brązy z szarym, pomarańczowym, różowym, czy nawet bordowym podtonem. Paletkę dopełnia klasyczny, matowy beż oraz czerń. Kolorystycznie jest to idealna opcja do budowania kształtu oka. Paleta wydaje się być w 100% kompletna, wręcz niezbędna u każdego!

Podczas robienia swatchy, cienie pod palcem wydają się być bardzo jedwabiste i masełkowe, choć nie tak bardzo, jak cienie z paletki Eye Celebrate od My Secret (recenzja tutaj >>klik<<). Natomiast już przy przenoszeniu cienia z palca na przedramię, czyli podczas robienia swatcha, ta formuła wydaje się być sucha. Przyznaję, że zrobienie swatchy tych cieni nie było wcale łatwe ani przyjemne – niektóre cienie musiałam dokładać kilkakrotnie, a efekt – jak same widzicie – nadal jest mierny. Jednak pamiętamy, że to nie swatch określa jakość cieni – lecimy dalej!

Praca z cieniami i makijaże

Producent twierdzi, że cienie mają wysoką jakość i są przeznaczone do makijażu profesjonalnego. Mają znakomicie przylegać do powieki, dobrze się rozcierać i zachowywać trwałość przez długi czas. Czy tak faktycznie jest?

Niestety nie. Te cienie wcale nie są tak przyjemne, łatwe i intuicyjne w pracy, jak cienie z paletki My Secret – Eye Celebrate. Pigment, który przenosi się z pędzla na powiekę jest dość delikatny. Cień trzeba dokładać kilkakrotnie, żeby zbudować jego intensywność. Formuła cienia przy nakładaniu na powiekę ciut się o wiele bardziej sucha, niż pod palcem. Ostatecznie, kolor, który możemy osiągnąć ma około 75% intensywności tego, co widzimy w paletce. Warto jednak wspomnieć, że w niektórych przypadkach, że odcień na powiece zdecydowanie różni się od tego w opakowaniu. Nie wiem, jak to się dzieje, ale zwłaszcza w przypadku ciemnego brązu Maroon, jego brązowy pigment podczas rozcierania wytrąca się, a cień wygląda na czerwono – bordowy.

Cienie nie robią dziur. Rozcierają się bez żadnych problemów. Kolory przechodzą w siebie i dobrze się ze sobą łączą. Niestety – wydaje mi się, że wręcz zbyt dobrze. Nie ważne, czy w makijażu użyję 8, czy 2 kolorów – efekt jest taki sam. Wszystko zlewa się w jeden odcień. Z resztą – zobaczcie same. Poniżej wrzucam dwa makijaże. W pierwszym wykorzystałam 8 cieni, w drugim – trzy. Obydwa wyglądają bardzo estetycznie, cienie są dobrze rozblendowane, jednak efekt na oku całkowicie nie oddaje tej palety barw, którą nałożyłam na powiekę.

Moja opinia

Czy warto kupić paletę Kobo – Natural Mix? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Ciężko wyobrazić mi sobie profesjonalną pracę tymi cieniami, którą gwarantuje nam producent. Z obietnic, które przytoczyłam wcześniej, zgadzam się tylko z tym, że cienie dobrze się rozcierają. Ciężko potwierdzić mi ich dobre przyleganie do powieki i super trwałość zważywszy na ich lekką pigmentację i zlewanie się w jeden odcień. Naprawdę zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam, że ta paleta kosztuje prawie 70zł. Uważam, że ta cena za produkt drogeryjny niestety nie jest uzasadniona jego jakością. Bardzo szkoda, ponieważ zarówno wizualnie, jak i pod względem doboru kolorystycznego cieni, paletka jest naprawdę bardzo ładna, praktyczna, kompletna i porządna.

Powiem Wam szczerze, że jest mi wręcz przykro, że ta paleta u mnie nie zdała egzaminu. Nie miałam co prawda innych wariacji kolorystycznych palet z tej serii od Kobo, ale myślę, że skutecznie zniechęciłam się do ich zakupu. Jeśli macie u siebie te produkty – koniecznie dajcie znać w komentarzu, jak sprawdzają się u Was? Moja paletka już znalazła nowy dom i mam nadzieję, że nowa właścicielka lepiej dogada się z nią niż ja. Natomiast, jeśli szukacie naprawdę dobrej i taniej paletki z drogerii natura – po raz kolejny polecam Wam Eye Celebrate z My Secret. Zapraszam Was także do zobaczenia innych recenzji palet typowo drogeryjnych, które są już opublikowane na blogu:

To tyle ode mnie! Dziękuję Wam za lekturę dzisiejszego posta. Koniecznie zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza! Zachęcam także do obserwowania mnie na instagramie @badhairway.pl oraz @badhairway. W czerwcu posty na blogu będą pojawiać się 1-2 razy w tygodniu – zależnie od mojej dostępności. W najbliższym rozprawię się z paletką, którą wybrałyście na instagramie… Co to takiego? Do zobaczenia!

2 Replies to “Paletowy maj #5: Kobo – Natural Mix”

  1. dziękuję! to chyba moje trzecie podejście do cieni kobo od ostatnich 5 lat i coś po prostu chyba się nie polubimy – podobnie jak z Hudą. pomimo, iż faktycznie widać u nich progress… pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.