Cześć! Przygotowanie dzisiejszego posta zajęło mi… wieeele tygodni. Początkowo chciałam zrecenzować i porównać dla Was 3-4 drogeryjne, sypkie pudry pod oczy, jednak przez ten czas wyszło kilka kolejnych tego typu produktów! Ostatecznie, przez ostatnich kilka miesięcy przetestowałam aż 8 (!) pudrów pod oczy i właśnie dziś, właśnie teraz nadeszła ta wiekopomna chwila, kiedy podzielę się z Wami moimi wrażeniami na ich temat. W rankingu zabrakło jedynie pudrów z Ecocera, które premierę miały w ubiegłym miesiącu. Przyznam jednak, że nie jestem specjalnie zainteresowana kosmetykami tej marki, a ich nowe pudry nie zbierają wybitnie pozytywnych opinii. W dzisiejszym zestawieniu znajdziecie zatem produkty takich firm jak Hean, Kobo, Paese, Wibo, Glamshop, My Secret, czy NAM Cosmetics. Czyli – same polskie marki! Kochani, bez zbędnego przedłużania – zapraszam do artykułu!

Hean – Lightening secret eye powder

Cena: ok. 25zł.
Dostępność: drogeria Hebe, drogerie internetowe.


Pierwszy puder pod oczy, z jakim miałam kiedykolwiek do czynienia, był to Hean -… . Jakiś czas temu był on niesamowicie popularny, głównie dzięki Maxineczce, która niezwykle go zachwalała. Mi jakimś cudem udało się kupić go stacjonarnie i… nawet nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, kiedy nałożyłam go pod oko. Jak już pewnie wiecie, ja mam dosyć silne cienie pod oczami, których raczej nie udaje mi się w 100% zakryć korektorem. Natomiast po nałożeniu tego pudru, nagle jakby fiolet moich siniaków wybił się na pierwszy plan. Produkt ten niesamowicie rozjaśnia (w negatywnym tego słowa znaczeniu) i wybiela. Dodatkowo, w swojej formule ma zbyt nachalne w moim mniemaniu, rozświetlające drobiny, Ten puder wybitnie podkreślił moje sińce. Po dwóch próbach, niestety uznałam, że się nie polubimy i przekazałam go dalej. Wspomnę także, że lepiej nie używać tego pudru na wieczorne wyjścia, czy sesje zdjęciowe – daje on efekt flashbacku.

Paese – Puff cloud

Cena: ok. 25zł.
Dostępność: drogerie internetowe, niektóre drogerie Hebe i Kontigo.


Kompletnie nie dziwi mnie, dlaczego ten produkt jest tak popularny i lubiany. Ma on bardzo miałką formulę. Jest bardzo drobno zmielony, delikatny dla skóry pod okiem. Choć ma typowo biały kolor, jednak nie wybiela, nie daje efektu flashback oraz (ku mojej uciesze) nie ma w sobie żadnych drobin. Bardzo dobrze utrwala korektor. Do tej pory bardzo dobrze łączył się z każdym produktem, który pod niego używałam. Ten puder jest prawdziwym pewniakiem, który w mojej opinii sprawdzi się u każdej osoby, nawet z bardzo cienką i wrażliwą skórą pod oczami.

Kobo – Undereye brightening powder

Cena: ok. 20zł.
Dostępność: drogeria Natura.

źródło: drogerianatura.pl

Kobo to drugi puder pod oczy, na który się zdecydowałam. Ten produkt nie ma w sobie drobin, a efekt flashbacku jest o wiele delikatniejszy niż w przypadku pudru Hean. Tak naprawdę nie mogłabym się do niczego przyczepić. Ten produkt byłby naprawdę bliski ideału, gdyby nie fakt, że… kompletnie nie nadaje się pod oczy, co całkowicie go wyklucza! Po 3 dniach używania tego pudru zauważyłam, że skóra pod moim okiem jest przesuszona i wręcz boli i… schodzi! Dałam sobie trochę czasu i spróbowałam wrócić do tego produktu, niestety efekt był ten sam. Niestety, ale ten puder jest dla mnie totalnym bublem i jak dla mnie – unikajcie go jak ognia! Wbrew temu, co sugeruje jego nazwa – nie ma w nim krztyny rozświetlenia.

Wibo – Under eye hydrating

Cena: ok. 24zł.
Dostępność: drogeria Rossmann, drogerie internetowe.


Powiedzcie mi, czy znacie puder, który nawilża Waszą skórę? Bo ten ma właśnie to robić… Co dziwne, wiele osób twierdzi, że ten produkt przesusza ich strefę pod oczami. U mnie na szczęście tego efektu nie ma, mimo wszystko – takie czcze obietnice są według mnie po prostu nie na miejscu. Wracając jednak do pudru – ma on dosyć podobną formułę do Hean. Jest dobrze zmielony. W teorii ma biały kolor, jednak ja dopatruję się tam różowego podtonu i delikatnych niebieskich drobinek, ale nie przeszkadzają one nawet mi. Produkt może wybielić i nadto rozjaśnić i uwydatnić cienie, jeśli nałożymy go zbyt dużo. Odpowiednio dozując jego ilość, można uzyskać naprawdę ładny efekt. Tak naprawdę, nie wiem dlaczego tak rzadko sięgam po ten puder. Jest to całkiem poprawny produkt, jednak nie porwał mnie. Taki typowy „meh”.

Glamshop – Sypki puder pod oczy

Cena: ok. 20zł.
Dostępność: glam-shop.pl


Biorąc pod uwagę ilość wtop i nietrafionych produktów, które ostatnio kupiłam w Glamshopie, sama nie wiedziałam, czy decydować się na ten produkt. Tym bardziej, że ich prasowany „Miękki Puder Pod Oczy” raczej nie zdobył zbyt dużej sympatii wśród konsumentów. Cieszę się jednak, że zdecydowałam się na ten zakup. Sypki puder pod oczy z Glamshopu jest bardzo mocno zmielony (choć mniej niż pudry z Hean i Paese), nie posiada żadnych drobinek. Ma lekko żółty kolor, nie wybiela okolicy pod oczami – wręcz zapewnia (co prawda minimalne, ale jednak) dodatkowe krycie cieni. Nie zauważyłam, żeby ten produkt oksydował, czy odcinał się od reszty twarzy. Jeśli jednak jesteście bardzo blade lub wybieracie podkłady z chłodniejszym podtonem, ten puder może nie być dla Was. Ja daję mu okejekę. Ani mnie nie porwał, ani nie zawiódł, jest to po prostu poprawny produkt. Czego w nim nie lubię, to bardzo intensywny zapach. Co prawda jest naprawdę przyjemny, ale przy moich wrażliwych oczach, wolę unikać jakichkolwiek potencjalnie drażniących składników.

My Secret – Under eye smoothing & fixing powder

Cena: ok. 15zł.
Dostępność: drogeria Natura.


Puder z My Secret to najtańsza spośród dzisiejszych propozycji. Podobnie jak puder z Glamshopu, ma w sobie odrobinę żółtawego koloru, ale w żaden sposób nie przyciemnia produktów spod spodu. Minimalnie kryje. Wydaje się być raczej satynowo – matowy, można dopatrzeć się w nim wybitnie drobno zmielonych drobinek, które na twarzy wyglądają bardzo subtelnie. Faktycznie lekko wygładza. Nie wysusza on okolicy pod okiem, wręcz lekko ją wygładza, ładnie gruntuje korektor. Bardzo dobrze wygląda też nałożony na całą twarz. Nie odbija światła flesha. Według mnie to bardzo dobry wybór i zdecydowanie Wam go polecam!

Hean – Satin lose powder

Cena: ok. 20zł.
Dostępność: drogeria Hebe, drogerie internetowe.


Po ogromnym rozczarowaniu poprzednim pudrem pod oczy z Hean, bardzo wahałam się, czy ten w ogóle testować. Natomiast, w tamtym produkcie przeszkadzały mi drobiny, których tutaj miało już nie być. A co z wybielaniem? W przypadku tego pudru, nakładając go w minimalnej ilości, nie ma tego efektu – uff! Sam puder w sobie ma bardzo przyjemną, miałką formułę (jest chyba jeszcze drobniej zmielony niż Paese). Nie ma opcji, żeby przesuszył skórę pod okiem. Przyznam, że bardzo polubiłam efekt i delikatność, jaką zapewnia ten produkt. Pamiętajcie jednak, żeby nie nakładać go w zbyt dużej ilości i jednak uważać na zdjęcia z fleshem :).

Nam – Cotton candy under eye powder

Cena: ok. 28zł.
Dostępność: Rossmann.


Mój najnowszy nabytek, o którym jest ostatnio głośno w internecie, to puder z Nam. Jak już któraś osoba zachwalała efekt wygładzenia, jaki daje on na twarzy – nie mogłam sprawdzić tego na własnej skórze! U siebie jednak takiego efektu nie widzę. Ten puder jest jednym z mniej zmielonych spośród dzisiejszego rankingu. Ma przyjemną formułę, nie wysusza, nie wybiela, nie odbija światła flesha. Formulacją jest porównywalny do pudru z My Secret, jednak w tym przypadku wybrałabym ten drugi – ze względu na to, że jednak daje dodatkowe, choć minimalne krycie. Dodatkowo, ze wszystkich recenzowanych dziś pudrów, NAM ma chyba najgorsze opakowanie – po oderwaniu tasiemki zabezpieczającej, nie ma jak zapobiec nadmiernemu wysypywaniu się produktu. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepszy puder pod oczy, który dostaniecie od ręki w Rossmannie i kupując go z pewnością nie będziecie zawiedzione.

Tym oto sposobem zamykamy dzisiejszy ranking! Gdybym miała wybrać top 3, wskazałabym na pudry z My Secret, Paese i chyba puder satynowy z Hean, choć NAM depcze mu po piętach. Zdecydowanie unikałabym brokatowej propozycji z Hean i suchara od Kobo, natomiast Glamshop i Wibo oceniam neutralnie. Mam, zużyję, raczej do nich nie wrócę.

Koniecznie dajcie znać w komentarzu, jakie są Wasze ulubione pudry pod oczy? Jakie podobne tego typu rankingi chcielibyście zobaczyć na blogu? Bardzo zapraszam Was na mój instagram @badhairway.pl i @badhairway. Obecnie trwa tam ogromne rozdanie dwóch zestawów kosmetyków – tym bardziej warto być ze mną na bieżąco! Tutaj widzimy się już w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.