KOSMETYKI DROGERYJNE, MAKIJAŻ, URODA

Dessi – Matte Palette

Hej! Część z Was pewnie wie, że uwielbiam matowy makijaż oka, a matowe cienie to dla mnie zawsze wyznacznik jakości palety. Dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok nowości polskiej marki Dessi, jaką jest całkowicie matowa, neutralna paleta cieni do powiek. Produkt dostępny jest na stronie producenta, w cenie 115zł. Czy warto go kupić? Zapraszam do artykułu!

Opakowanie

Paleta Matte zamknięta jest w papierowym, całkiem „grubym” i ciężkim opakowaniu. Okładka jest minimalistyczna, nieprzesadzona. Ma odcień brudnego różu / fioletu, z akcentem w postaci złotej ramki. W środku znajdziemy duże, praktyczne lusterko.

Kolory

W paletce znajdziemy aż 12 matowych cieni, w typowo neutralnej kolorystyce. Tak naprawdę, tylko jeden cień ma typowo ciepło – pomarańczowy odcień. Sam dobór kolorów – moim zdaniem – mógłby być jednak trochę bardziej przemyślany. Mamy tu dwa bardzo jasne odcienie do zagruntowania powieki / rozjaśnienia wewnętrznego kącika (Vanilla i Sugar)). Tylko dwa cienie spośród 12 (Coconut i Latte), to typowe kolory przejściowe, których ja zawsze najbardziej szukam. Następnie, trzy (Almond, Peach i Cocoa) to coś pomiędzy – raczej do przyciemnienia makijażu. Pozostałe 5 cieni (Milk Choco, Hazelnut, Brownie, Rum i Caviar) to typowo ciemne kolory, z czego różnica między Milk Choco, Brownie i Rum jest prawie niezauważalna na powiece. Mamy tu podobną sytuację, jak w przypadku błysków w palecie Mixtape od Tune (recenzja tutaj: >>klik<<). Patrząc na te cienie w palecie i na swatchu widzimy różnicę, ale na oku jest ona nie do wychwycenia. Zarówno zdjęcia cieni i swatche załączone w artykule, wykonane zostały w świetle dziennym.

Formulacja i praca z cieniami

Wszystkie cienie w paletce to maty. Ich ważną cechą jest lekkie sprasowanie, które z jednej strony powoduje ich spory osyp – zarówno w palecie, jak i na oku, a z drugiej – sprawia, że cienie są mocno napigmentowane. Osyp nie jest aż tak intensywny, jak w przypadku wspomnianej już palety Tune- Mixtape, ale wg mnie przebija palety Anastasia Beverlyhills. Mocna pigmentacja sprawia zaś, że trzeba namachać się podczas blendowania, żeby rozsmużyć granice i nie zrobić żadnych plam. Dla mnie – zwykłego użytkownika makijażu, któremu podczas malowania zależy na czasie (i na w miarę naturalnym efekcie – jednak często chodzę tak do pracy) – te dwie cechy są raczej na minus. Chociaż wiem, że wiele z Was ceni sobie mocną pigmentację i nie przeszkadza Wam osyp cieni.

Same cienie pod palcem wydają się być dość miękkie i masełkowe. Podczas pracy pędzlem są już nieco bardziej suche. Pigment bez problemu przenosi się na powiekę, jednak mimo strzepania nadmiaru produktu z pędzelka, jest go nadal bardzo dużo. Najlepiej zmienić pędzelek na czysty puchacz i blendować nałożony wcześniej cień. Z plusów – faktycznie przy odrobinie wytrwałości, da się rozetrzeć te cienie i stworzyć nimi ładny makijaż.

Jak wspomniałam już przy okazji opisywania kolorystyki – kilka cieni z palety wygląda na powiece bardzo podobnie. Ponadto, podczas blendowania, z niektórych z nich, wybija się podton, którego ani w palecie, ani na swatchu nie widać. Makijaż, który Wam pokazuję, wykonałam 6 albo 7 różnymi cieniami z palety. Sama jestem w stanie rozróżnić tu 3 kolory i mam wrażenie, że wybija się z nich różowy odcień. A Wy? Ile kolorów tu widzicie?

Czy warto kupić Dessi – Matte Palette?

Bardzo przykro mi to mówić, ale ja nie zdecydowałabym się na zakup tej paletki po raz drugi. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że… już nie mam jej u siebie. Nie jest to produkt zły – z tymi cieniami można pracować, można tworzyć nimi ładne makijaże. Natomiast uważam, że osoby początkujące nie poradzą sobie z tą paletką. Dodatkowo, na rynku jest teraz bardzo dużo całkowicie matowych, neutralnych palet, jedne kosztują więcej (przykładowo: Makeup by Mario – Master Mattes Palette >>klik<<), inne mniej, ale praca z nimi jest po prostu łatwiejsza. Dodatkowo, uważam że pod względem doboru kolorystycznego, paletka Dessi jest przemyślana najmniej – chyba, że chcecie jej używać do ciemnego ,wieczorowego smokey eyes.

I to tyle ode mnie. Bardzo chciałam zaprzyjaźnić się z patetlą Dessi, niestety nie wyszło. Dajcie znać w komentarzu, czy chciałybyście zobaczyć porównanie tej paletki z innymi matowymi paletami polskich marek? Myślę, że mogę zaproponować Wam coś lepszego, w podobnych pieniądzach lub nawet taniej. Tymczasem pozdrawiam Was ciepło. Dbajcie o siebie i o swoich bliskich. Do zobaczenia!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.