KOSMETYKI LUKSUSOWE, MAKIJAŻ, URODA

Wielka recenzja kremowych produktów do konturowania Rare Beauty: bronzer, róże i rozświetlacz

Niedługo minie rok, odkąd marka kosmetyczna Seleny Gomez dostępna jest w polskich Sephorach. Co zmieniło się od tego czasu? Udostępniono nam więcej produktów (jak palety cieni), marka wyszła z nowościami, które także są już u nas dostępne (nowy puder, bronzery i róże w kremie), a także od niedawna Rare Beauty możemy dostać stacjonarnie w większych perfumeriach.

Już jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja podkładu Rare Beauty >>klik<<. Dziś pod lupę bierzemy kremowe produkty do modelowania policzków: bronzer, róże oraz rozświetlacz. Jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam do artykułu!

Worth Wishes Effortless Bronzer

Najnowszy produkt Rare Beauty to właśnie wykręcany bronzer w sztyfcie, występujący w 5 odcieniach. Kosztuje 119zł za 7g. Cóż, gama kolorystyczna jest bardzo wąska, za to kolory są dosyć szczegółowo opisane. Zaznacza się nawet które mają ciepłe, a które chłodne podtony. W praktyce wygląda to nieco inaczej. Kolory oznaczone jako „ciepłe” mają podton wyraźnie żółty, a chłodne – neutralno-ciepły. Taki dokładnie jest drugi kolor w gamie – Happy Sol – na który ja się zdecydowałam. Miał być chłodny, jest neutralno-ciepły. Zdecydowanie nie znajdziecie w tej wąskiej gamie koloru, który będzie typowo chłodny, czy nawet neutralny. Poza tym – jak już sama nazwa wskazuje – produkt jest bezproblemowy, a jego roztarcie nie wymaga żadnego wysiłku. Można go rozblendować do chmurki zarówno gąbeczką, jak i pędzlem, całosć zajmuje kilka sekund. Ten konkretny produkt można budować, ale tylko do pewnego stopnia.

Soft Pinch Liquid Blush

Płynne róże to chyba najpopularniejszy produkt Rare Beauty. Dostępne są w 11 odcieniach, w dwóch wykończeniach – matowym i „nawilżającym” – i kosztują od 105zł za 7.5ml. Od razu mogę powiedzieć Wam, że ten produkt albo się kocha – albo nienawidzi. A wszystko zależy od tego, jaki kolor kupimy. Róż jest niesamowicie intensywny i za mocny kolor… po prostu zrobi nam krzywdę. Ja miałam u siebie dwie opcje – Bliss oraz Joy. Rozprowadzenie i roztarcie odcienia Joy zajmowało mi dobrych kilka minut. Natomiast Bliss jestem w stanie nałożyć nawet za pomocą dłoni i uwielbiam go używać. Dodatkowo, produkt jest wybitnie trwały i nie traci na intensywności przez cały dzień.

Stay Vulnerable Melting Blush

Kolejna odsłona różu to tym razem zbity krem, podany w przeuroczej kasetce. Za 5g produktu, płacimy 119zł. Podobnie jak bronzer, występuje w 5 wersjach kolorystycznych, a nazwa produktu wskazuje na jego odcień. Ja zdecydowałam się na nearly appricot, czyli róż wpadający w brzoskwinię. Ten róż jest zdecydowanie bardziej delikatny od wersji płynnej. Nie ma możliwości zrobienia sobie nim krzywdy. Z powodzeniem można aplikować go zarówno gąbeczką i pędzelkiem, choć ja najbardziej lubię aplikować go dłońmi. Intensywność produktu można budować, ale tylko do pewnego momentu. Jedyną wadą tego produktu jest fakt, że potrafi znikać z twarzy. Nie wiem od czego zależy, czy akurat utrzyma się cały dzień, czy po kilku godzinach już go nie będzie.

Positive Light Liquid Luminizer

Ostatni produkt, który mam dziś do omówienia, to płynny rozświetlacz. Opakowany jest podobnie jak płynny róż – szklana buteleczka, aplikator w formie różdżki. Rozświetlacz występuje w 8 odcieniach i kosztuje 129zł za 15ml. Opinie o tym produkcie są chyba najbardziej zróżnicowane. Jedni twierdzą, że daje zbyt delikatny – prawie żaden – efekt, a inni cenią go za naturalne wykończenie. Ja zdecydowanie wpisuję się w tę drugą grupę. Nakładam ten rozświetlacz na mokry podkład i go nie pudruję. Daje mi elegancki, nieprzesadzony efekt tafli, który utrzymuje się cały dzień. Najlepiej aplikować go dłonią – gąbeczka może wchłonąć zbyt dużo produktu i wtedy faktycznie, rozświetlacz nie jest widoczny na policzku.

Co naprawdę warto kupić?

Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z wszystkich produktów, które sobie zostawiłam. Uważam, że jeśli zapoznacie się z opisem produktów i obietnica producenta są czymś, co Was satysfakcjonuje – nie zawiedziecie się. Formulacyjnie, zarówno bronzer, róże, jak i rozświetlacz są naprawdę świetne. Jedynym ograniczeniem (i potencjalnym problemem) mogą tu być kolory. Wszystkie bronzery w tonacji są ciepłe. Mocniejsze odcienie płynnego różu mogą zrobić nam krzywdę. Dlatego najlepszą opcją jest możliwie przejście się do Sephory i dobranie koloru na żywo. Poniżej wrzucam Wam swatche produktów, które posiadam oraz efekt, jaki dają na twarzy.

I… to tyle! Koniecznie dajcie znać w komentarzu, czy znacie któreś z tych produktów i jak sprawdzają się u Was? Pamiętajcie żeby śledzić mnie na instagramie @badhairway i @badhairway.pl. Tutaj widzimy się już niedługo. Dbajcie o siebie i innych – do zobaczenia!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.