KOSMETYKI DROGERYJNE, MAKIJAŻ, URODA

Żele do brwi marki Claresa – True Glue i Brow Bro. Mamy hit!

Hej! Od ubiegłego roku panuje moda na całkowicie inny makijaż brwi niż dotychczas. Teraz stawia się na mocno wyczesane, gęste, naturalnie wyglądające włoski, odchodząc tym samym od mocno wyrysowanego kształtu uzyskanego pomadą. Rynek podbijają specjalne mydełka i żele, które mają pomóc nam uzyskać i utrzymać w ryzach efekt tzw. „fluffy brows”. Sama przetestowałam sporo takich produktów i już dawno zauważyłam, że żadne mydełko, czy żel, nie utrzyma moich gęstych brwi uniesionych przez cały dzień. Niedawno jednak trafiły do mnie nowość od marki Claresa. Pierwszy produkt to maskara do brwi brow bro!, czyli barwiony żel, którego używam w codziennej stylizacji (jest o niebo szybszy niż kredki). Druga nowość, to bezbarwny żel true glue, który od niedawna podbija internety swoją skutecznością w utrzymywaniu włosków. Jak te produkty sprawdziły się u mnie? Zapraszam do artykułu!

Mascara do brwi Brow Bro!

Mascara do brwi, to nic innego jak żel koloryzujący, podany w formie mascary ze szczoteczką. Pozwala na szybkie przeczesanie i wypełnienie włosków. U mnie takie produkty sprawdzają się idealnie przy codziennym makijażu, jako że swoje brwi mam z natury ciemne i gęste. Propozycja od Claresy jest dostępna w większości najpopularniejszych drogerii internetowych, a jej cena nie przekracza 13zł. Ja zdecydowałam się na odcień dark brown.

Jak już wspomniałam – tego typu produkty są idealne do naturalnego, dziennego makijażu. Ich zaletą jest to, że oszczędzamy sporo czasu, nie musząc wyrysowywać brwi kredką, czy czymkolwiek innym. Brow Bro byłby produktem idealnym w swojej kategorii, gdyby nie „sposób podania”. Na szczoteczkę wyciąga się tak ogromna ilość żelu, że nic, tylko zrobić sobie nim krzywdę (myślę, że załączone zdjęcie doskonale to obrazuje). Niezbędne jest wytarcie szczoteczki o ręcznik, czy papier, żeby pozbyć się z niej nadmiaru produktu. Dopiero wtedy możemy użyć go na brwiach. Poza tą (niemałą) wadą, produkt spełnia swoją funkcję. Wyczesuje brwi, lekko je zabarwia. Jest bardzo trwały, a praca z nim powinna odbywać się dość szybko – jeśli żel zabarwi nam skórę i nie zetrzemy jej od razu, po zastygnięciu może być z tym problem. Żel nie ma jednak żadnych właściwości utrwalających. Nie uzyskamy nim efektu „na mydło”.

Bezbarwny żel do brwi True Glue!

Nazwa, która w tłumaczeniu oznacza „prawdziwy klej” brzmi trochę strasznie :D. Tutaj mamy do czynienia z długotrwałym żelem do brwi, który ma zdyscyplinować nawet najbardziej niesforne włoski. Podobnie jak Brow Bro, ten produkt również dostaniemy w popularnych drogeriach internetowych, za cenę nie wyższą niż 13zł. Info dla alergików – ma w składzie sok z aloesu.

Szczoteczka jest identyczna jak w przypadku brow bro. I niestety, tak samo dużo produktu się na nią nabiera – niezbędne jest wytarcie szczoteczki z jego nadmiaru. Tym bardziej, że naprawdę jego minimalna ilość wystarczy, żeby przeczesać brwi. A to co z nimi robi… to jakiś totalny sztos! Brwi wystylizowane tym żelem, lekko dociśnięte do skóry, utrzymają się w niezmienionej pozycji dopóki ich nie zmyjemy. Naprawdę są wręcz przyklejone do tej skóry. Dlatego bardzo ważne jest, by w tym przypadku, mimo, że żel jest bezbarwny, oczyścić okolice brwi z nadmiaru produktu. W innym wypadku, może utworzyć się na skórze nienaturalna struktura. Dodatkowo, nałożony w zbyt dużej ilości może zbierać się na brwiach w postaci charakterystycznego osadu. Lekko ściąga on skórę, dlatego warto nakładać go w rozsądnych ilościach. Jeśli podczas aplikacji chcecie odkładać nadmiar produktu na dłoń, pamiętajcie, żeby umyć ją, póki żel jeszcze nie zastygł!

Czy warto kupić żele do brwi od Claresa?

Tak, o ile efekt, jaki oferują jest czymś, czego szukacie! True Glue to prawdziwy sztos, nie znam innego tak skutecznego produktu w ujarzmianiu włosków! Nie jest on jednak najłatwiejszy w obsłudze, trzeba wiedzieć, jak go użyć. Ale gdy poznamy ten sekret – nasze brwi nie ruszą się z miejsca przez cały dzień!

Mascara do brwi Brow Bro również jest dobrym produktem. Choć w jej przypadku, nie mogę dać pełnej rekomendacji. Super wygląda na brwiach, spełnia obietnice producenta, jednak podobnie jak True Glue, trzeba umieć go obsłużyć. Z tym minusem, że Brow Bro nie jest bezbarwny i tutaj nieumiejętna aplikacja może skończyć się zmywaniem całego makijażu. Wydaje mi się, że w tej cenie jest to najlepszy produkt w swojej kategorii, choć jeśli spieszycie się rano- raczej poczekałabym na promocję i kupiła tego typu żele z Eveline.

Tyle ode mnie! Koniecznie dajcie znać w komentarzu, czy znacie produkty marki Claresa? Ja mam u siebie jeszcze dwa pudry, których recenzja również pojawi się wkrótce na blogu. Zapraszam na instagram @badhairway i @badhairway.pl, gdzie możecie być ze mną na bieżąco. Tu widzimy się już niebawem!

You may also like...

2 Comments

  1. Ania says:

    Jeśli chodzi o moje doświadczenie z koloryzującym żelem / maskarą (odcień dark brown) to kupiłam, użyłam i oddałam. Dużo bardziej wolę egzemplarz z eveline. Z Claresy, z resztą jak wspominałaś w swojej recenzji, trzeba umieć się nią posługiwać – celowe ocieranie o wieczko, a później o rękę żeby pozbyć się nadmiaru produktu jest dla mnie zbyt czasochłonne. Mam dosyć gęste brwi i od tego typu produktu oczekuje, że praca z nim będzie szybka i przyjemna. Niestety produkt nawet po obtarciu potrafi plamić skórę i zachowywać się niczym błotko (bardzo rzadka konsystencja). No nie polubiliśmy się 🙁

    1. magdalena says:

      ja aż takich przygód z tym produktem nie miałam… może dlatego że zawsze przed użyciem wycieram go w ręcznik papierowy i zostawiam minimalną ilość produktu na szczoteczce. Ale zgadzam się – jest to dość problematyczny produkt i również wolę żele z eveline 🙂 pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.