KOSMETYKI LUKSUSOWE, MAKIJAŻ, URODA

Charlotte Tilbury – Nudegasm Face Palette

Cześć! Od dobrych kilku miesięcy zbieram się, żeby opowiedzieć Wam zbiorczo o kosmetykach Charlotte Tilbury. Marka od kilku miesięcy dostępna jest w polskiej sephorze, a ja… jestem nią zauroczona! Każdy produkt, który sprawdziłam doskonale się u mnie sprawdził i ciągle mam ochotę testować ich więcej! Dzisiaj zapraszam Was na recenzję palety do twarzy Nudegasm.

Dostępność, cena i opakowanie

Niestety, ale paletka Nudegasm nie jest dostępna w polskiej Sephorze. Produkt musimy sprowadzić z oryginalnej strony producenta, cultbeauty lub ze strony asos, która obecnie jest najtańszą alternatywą. W przeliczeniu na złotówki, paleta kosztuje ponad 300zł, z tym, że na asos zwykle można znaleźć 20% zniżkę.

Oczywiście, jak to w przypadku Charlotte Tilbury, na cenę wpływa też cała otoczka, marketing i opakowanie. W tym przypadku jest ono bardzo porządne, ciężkie, metalowe. Zewnętrzną jego stronę zdobi kobieca twarz (taka sama znajduje się też na kartoniku zabezpieczającym), a we wnętrzu znajduje się bardzo poręczne lusterko.

Produkty w palecie

We wnętrzu palety znajdziemy 4 produkty do modelowania twarzy, których z powodzeniem można używać także w makijażu oka. Mamy tam dwa bronzery – ciemniejszy i jaśniejszy, raczej po tej chłodnej stronie mocy, brzoskwiniowy róż z delikatną drobiną i złocisty rozświetlacz. Formulacja tych produktów różni się od typowych produktów do twarzy, dostępnych w stałej kolekcji (tego typu palety często są edycją limitowaną!). Nie mają typowo pudrowej konsystencji. Nadal są to produkty tzw. suche, jednak ich formuła wydaje się być lekko żelowa. Bardzo delikatnie nabierają się na pędzel i przenoszą na twarz. Są widoczne, nie zrobicie sobie nimi plamy, doskonale się rozetrą, ale też raczej należy je dobudowywać.

Wizualnie paleta jest piękna i dopracowana pod każdym względem. Formulacyjnie produkty są rewelacyjne. Czy zatem mamy paletkę idealną? Otóż nie. Zwróćcie uwagę na kolorystykę tych produktów. Bronzery są raczej utrzymane w chłodnej tonacji (choć ten ciemny wypada na mnie lekko pomarańczowo). Róż i rozświetlacz są typowo ciepłe, dodatkowo rozświetlacz może odcinać się na jasnych karnacjach. Tworzy piękną taflę, jednak oparty jest na delikatnej bazie kolorystycznej, która dla bladziochów może być zbyt ciemna.

Czy warto kupić paletę Nudegasm od Charlotte Tilbury?

W mojej opinii tak. Biorąc pod uwagę jej wady (czyli głównie niuanse kolorystyczne), które wymieniłam, jest to bardzo praktyczna paleta. Bronzery – jeden typowo chłodny, idealny do modelowania, drugi – chłodny z pomarańczowymi tonami, który nada się także dla cieplejszych karnacji. Róż – piękność. Rozświetlacz – cudowna tafla! Uważam, że nawet jeśli nie jesteście wizażystami i używałybyście tej palety tylko dla siebie – jesteście w stanie zdenkować dosłownie każdy z tych produktów. Dodatkowo, piękne opakowanie cieszy oko, a lusterko w środku nadaje palecie praktyczności. Tę paletę odradzałabym osobom bardzo bladym, ponieważ raczej nie nacieszycie się w pełni jej możliwościami (chyba, że w makijażu oczu – w tej roli też sprawdza się doskonale!).

To tyle ode mnie! Na pewno spodziewajcie się więcej postów z produktami od Charlotte, ponieważ (jak już wspomniałam) – jestem w nich zakochana! Koniecznie dajcie znać, czy znacie tę markę i jakie produkty już testowaliście? Czekam na Wasze komentarze! Jak zawsze, zachęcam do obserwowania mnie na insta @badhairway i @badhairway.pl. Obecnie posty na blogu pojawiają się aż 2 razy w tygodniu – w środy i soboty. Zatem… do zobaczenia!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.