KOSMETYKI LUKSUSOWE, MAKIJAŻ, URODA

Tarte – Maneater vol. 2

Hej! Nie wiem, czy wiecie, ale moja ulubiona paleta ever to zdecydowanie Tarte – Tartelette In Bloom. Ten produkt odpowiada mi w 100% – zarówno jego opakowanie, kolorystyka, jak i wykończenie cieni jest idealnie dobrane do moich potrzeb i preferencji. Nie ma cienia w tej palecie, którego bym nie używała! I choć długo czaiłam się na kolejną paletkę marki Tarte, do tej pory, do każdej z nich miałam jakieś „ale”. W końcu trafiłam na paletkę Maneater vol. 2, która wydaje się być bardzo w moim stylu! Jak wszystkie produkty Tarte, jest ona dostępna w Sephorze (chociaż ostatnio bywa wyprzedana), w cenie regularnej 139zł. Jak sprawdziła się u mnie ta paleta? Zapraszam do artykułu!

Opakowanie

Paletka Maneater vol. 2 przychodzi do nas w kartoniku, po otwarciu którego naszym oczom ukazuje się plastikowe opakowanie w czarną panterkę (albo raczej ciapki) ze złotymi elementami. Plastik jest bardzo dobrej jakości, choć zdecydowanie lepiej prezentują się kasetki palet Tartelette In Bloom, czy Tartelette Toasted, które są stylizowane na bardziej metalowe wykończenia. W środku palety znajdziemy spore, bardzo praktyczne lustro.

Kolory

Maneater vol. 2 mieści w sobie 9 cieni, w neutralno-ciepłej około-brązowej kolorystyce. Cienie mają wykończenie matowe lub błyszczące perłowo – metaliczne. Znajdziemy wszystkie kolory niezbędne do wykonania makijażu dziennego i wieczorowego. Mamy tu matowy, jasny beż, ciemniejsze brązy, a nawet czerń. Z błysków, mamy jasny szampański odcień, typowe złoto oraz delikatne bordo. Przyznam, że to bordo chętnie wymieniłabym na dodatkowy, matowy odcień przejściowy – w paletce mamy tylko jeden taki cień. A jak wiemy – z ciemnych błysków korzystamy raczej… wcale.

Praca z paletą

Między premierami palet Tartelette In Bloom oraz Maneater vol. 2 minęło dobrych kilka lat. Jest to także zauważalne w formulacji cieni. Maneater, formulacyjnie, zdecydowanie bardziej wpisuje się w dzisiejsze trendy. Co prawda błyski nie zwalają z nóg, są po prostu poprawne, natomiast maty mają lepszą pigmentację – przez co odrobinę osypują się w palecie. Cienie doskonale się łączą i przechodzą w siebie. Nie ma najmniejszego problemu z ich rozblendowaniem. Poniżej możecie zobaczyć przykładowy makijaż dzienny wykonany przy pomocy cieni z paletki Maneater vol. 2.

Czy warto kupić paletę Tarte – Maneater vol. 2?

Tak! Jakość cieni Tarte jest na najwyższym poziomie. Idealnie nada się zarówno dla osób wprawionych, jak i początkujących z makijażem. Nie da się zrobić nimi krzywdy. Doskonale wyglądają także na dojrzałej powiece. Jedyne co – warto wybrać paletkę, która kolorystycznie najbardziej Wam odpowiada. W moim wypadku, Tartelette In Bloom nadal zostaje numerem jeden.

To wszystko na dziś! Koniecznie dajcie znać, która z palet Tarte jest Waszą ulubioną? Czekam na komentarze pod postem! Jak zawsze, zachęcam do obserwowania mnie na instagramie @badhairway i @badhairway.pl. Tutaj widzimy się w każdą środę i sobotę. Także… do zobaczenia!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.