Hej! Jest coś, czego jeszcze pewnie o mnie nie wiecie. Lubię praktyczne rzeczy i rozwiązania. Zarówno w życiu, pracy, jak i w kosmetykach. Dużo podróżuję i wyjeżdżam (przynajmniej w tych „normalnych” czasach). Zwykle na urlopie nie chodzę po pokazach mody, więc nie zależy mi na wieczorowym makijażu, czy 10-cio etapowej pielęgnacji twarzy. Chcę, żeby mój bagaż był poręczny i lekki – nie zabieram ze sobą oddzielnej walizki na kosmetyki, ale nie rezygnuję też całkowicie z kosmetyków.

W takich sytuacjach z pomocą przychodzą wszelkie rozwiązania „kilka w jednym”, czyli między innymi palety do twarzy. Zabierając ze sobą teoretycznie jeden produkt, mamy ich tak naprawdę kilka. Oczywiście – palety do twarzy nie są jedynym kompaktowym rozwiązaniem kosmetycznym, ale to właśnie od nich chciałabym zacząć tę serię. Dlaczego? Ponieważ zarówno bronzer, róż, jak i rozświetlacz, poza makijażem twarzy, mogą być również użyte w makijażu oka. Dzięki temu nie musimy (o ile w ogóle to rozważaliśmy) brać dodatkowo paletki cieni.

Przygotowałam dzisiaj 5 moich ulubionych produktów, zarówno z tej niższej, średniej, jak i wyższej półki cenowej. Jeden jest trochę „oszukany” – nie jest paletą, ale jest najbardziej kompaktowy spośród wszystkich. Zapraszam do artykułu!

Hean – Happy Time Face Palette
(nr 01 Calm)

Cena: 20 – 30 zł.
Dostępność: Drogerie Hebe, drogerie internetowe.
Opakowanie: Plastikowe, mało wytrzymałe (z mojego starły się wszelkie napisy, trochę popękało).
Lusterko: Brak.
Rozmiar: Paleta jest niewielka i poręczna.
Co w środku: Paletka zawiera bronzer o raczej neutralnym tonie oraz piękny, złoty, mocny rozświetlacz. Konsystencja kosmetyków jest genialna, łatwo i szybko się aplikują, rewelacyjnie rozcierają i dają na twarzy naprawdę piękny efekt.
Moja opinia: Jak już można się domyślić, uwielbiam ten produkt. Uważam, że jego największym minusem jest liche i mało trwałe opakowanie. Nie znajdziemy tu różu, jednak jakość dwóch pozostałych produktów zdecydowanie rekompensuje jego brak. Szkoda, że nie ma tu lusterka, które podczas wyjazdów się bardzo przydaje. Tę paletkę zabieram ze sobą chyba najczęściej – również dlatego, że jest tak tania. Jeśli uległaby zniszczeniu, nie byłoby mi żal, że właśnie muszę wyrzucić do kosza produkt za kilkaset złotych, tylko po prostu dokupiłabym kolejną sztukę.

Golden Rose – Nude Look
Baked Trio Face Powder

Cena: 30 – 40 zł.
Dostępność: Sklepy/ stoiska Golden Rose, drogerie internetowe.
Opakowanie: Plastikowe, w miarę grube.
Lusterko: Brak.
Rozmiar: Standardowe kółeczko, wielkości jednego regularnego produktu.
Co w środku: Ta paleta zawiera zarówno bronzer, róż, jak i rozświetlacz. Bronzer ma zdecydowanie ciepły odcień. Róż wpada w tony brzoskwiniowe, ma rozświetlające wykończenie. Natomiast rozświetlacz jest dość jasny, odrobinę chłodny, ale daje niesamowity blask (powiedziałabym, że można by go porównać z rozświetlaczem Cookie z Benefitu).
Moja opinia: Ta paletka jest jeszcze mniejsza od poprzedniej. Opakowanie zdaje się być porządniejsze, chociaż nie do końca podoba mi się, w jaki sposób produkty zostały „wlane” do paletki” – widać luki między produktami i plastikiem, przez co obawiam się, że w pewnym momencie, mogą one po prostu wypaść z wypraski. Jakość bronzera, różu i rozświetlacza jest naprawdę bardzo dobra i lubię sięgać po te produkty, zabierać je ze sobą. Kosmetyki są małe i połączone w taki sposób, że czasem ciężko nabrać np. sam rozświetlacz, nie zamaczając pędzla w różu, czy bronzerze, jednak ten układ pozwala na dowolne mieszanie produktów – kiedy się spieszę, biorę duży pędzel i przejeżdżam środkiem po nich wszystkich i taka mieszanka trafia na mój policzek. Jeśli lubicie ciepłe tony na policzkach – na pewno pokochacie ten produkt. Jeśli nie czujecie się w nich dobrze – szkoda Waszych pieniędzy.

Glam Shop – Konturownia

Cena: 119 zł.
Dostępność: Glam-shop.pl.
Opakowanie: Papierowe.
Lusterko: Brak.
Rozmiar: Paleta jest mniej- więcej rozmiaru standardowego zeszytu A5, przy tym nie jest „gruba”.
Co w środku: Tutaj mamy aż 6 produktów – puder do rozjaśniania (bez drobin), dwa bronzery – jeden o raczej neutralnym odcieniu, drugi ciemny i chłodniejszy, mocno rozświetlający róż oraz dwa rozświetlacze.
Moja opinia: Tak jak w przypadku kompaktowych rozwiązań brak lusterka mi nie przeszkadzał, tak w przypadku większej (i droższej) palety uważam, że jest to spory minus. Za to chyba jedyny, jaki znajduję. Co prawda mam tę paletkę stosunkowo od niedawna i nie miałam okazji jej jeszcze nigdzie zabrać, ale uważam, że jest to paleta kompletna. Wszystkie produkty dobrane są w taki sposób, że niezależnie od podtonu naszej karnacji, będziemy w stanie używać ich wszystkich. Gdybym wybierała się na wyjazd, podczas którego czekałoby mnie ważne spotkanie/ wyjście, wiedziałabym, że ta paleta zapewni mi zarówno delikatny, dzienne wykończenie, jak i wieczorowy efekt wow. A z drugiej strony – musiałabym wziąć do niej dodatkowe lusterko. Trochę bez sensu.

Too faced – Sweetie Pie

Cena: 139 zł.
Dostępność: Sephora.
Opakowanie: Metalowe, bardzo solidne.
Lusterko: Jest.
Rozmiar: Standardowe kółeczko.
Co w środku: Na początku uprzedzałam, że jeden produkt będzie trochę oszukany… Chodziło mi właśnie o ten 😉 Nie jest to paleta, tylko bronzer. A raczej bronzero – różo – rozświetlacz, o ciepłym tonie, zamknięty w jednym opakowaniu. Do tego cudownie pachnie brzoskwinią…
Moja opinia: Skoro dla tego produktu postanowiłam lekko nagiąć cały ranking, pewnie nie zdziwi Was, że jest to mój ogromny ulubieniec. Jak już pisałam, mamy tu zmiksowany bronzer, róż i rozświetlacz. Taki miks nakładany na policzek daje przepiękny efekt i ja już kompletnie nie potrzebuję niczego więcej tam dokładać. Ten bronzer towarzyszył mi już na niejednym wyjeździe. Przy okazji jest baaardzo wydajny, ledwo widać po nim zużycie, a naprawdę często po niego sięgam. Serdecznie Wam go polecam!

Benefit – Cheek Stars
Reunion Tour

Cena: 289 zł.
Dostępność: Sephora.
Opakowanie: Papierowe, ale bardzo solidne.
Lusterko: Jest.
Rozmiar: Mniej więcej A5 – jest mniejsza od Konturowni, za to dwukrotnie grubsza.
Co w środku: W tej palecie znajdziemy 5 pełnowymiarowych produktów marki Benefit oraz pędzelek, który wbrew pozorom jest całkiem w porządku. Mamy tu dwa róże – Georgia (ciepły, rozświetlający) i Sugarbomb (raczej neutralny, satynowy), dwa bronzery – Dallas, który ma lekko różowawy odcień i może być stosowany jako właśnie różo – bronzer oraz Hoola, będący raczej po tej cieplejszej stronie (spokojnie, nie ma on ceglanego odcienia), a także neutralno – chłodny, zaś bardzo mocny rozświetlacz Cookie.
Moja opinia: Długo czaiłam się na paletę do twarzy z Benefitu, jednak w każdej z nich zawsze był jakiś produkt, po który wiedziałam, że i tak nie sięgnę. Ta wersja jest dla mnie idealna i kompletna. Produkty są skomponowane rewelacyjnie, mają genialną jakość. Ta paleta również nie zdążyła jeszcze nigdzie ze mną pojechać i szczerze mówiąc, jeśli pojedzie, to raczej na wyjazd w stylu „spotkanie rodzinne, trzeba się ładnie pomalować”. Dlaczego? Ponieważ tak, jak jej rozmiar mi pasuje, tak uważam, że jest trochę zbyt gruba i zajmuje sporo miejsca w kosmetyczce, do tego jest też dosyć ciężka. Za to ma duże lusterko, co sprawia, że gdybym miała malować się na szybko, wzięłabym tę paletę, zamiast Konturowni.

Podsumowując – jeśli jedziecie w podróż, raczej polecam te bardziej kompaktowe rozwiązania (nawet jeśli zabraknie w nich jednego produktu). Zarówno paletki z Hean, jak i Golden Rose oraz bronzer Too Faced zajmują minimalną ilość miejsca, są lekkie i poręczne. Do tego, sięgając po te tańsze rozwiązania, będzie nam po prostu mniej szkoda, jeśli podczas podróży zostaną one uszkodzone lub zniszczone (a tak niestety się zdarza).

Co do większych palet – duża paleta potrzebuje dużo miejsca. Skoro poświęcamy to miejsce, idealnie byłoby, gdyby w palecie było chociaż lusterko. Dla mnie, takie paletki są dobre przy wyjazdach okolicznościowych, takich, gdzie nie muszę specjalnie dbać o rozmiar i ciężar mojego bagażu i wiem, że będę miała czas się malować (bo jadąc na zagraniczny urlop nie na tym się skupiam).

Wszystkie produkty, o których dzisiaj Wam opowiedziałam naprawdę bardzo lubię i korzystam z nich regularnie – nie tylko podczas wyjazdów, ale także przy zwykłych, codziennych makijażach. W ostatnim czasie przerobiłam naprawdę wiele palet do twarzy, szukając tych idealnych – Makeup Revolution, Sleek, Wibo, Hourglass, Affect, natomiast w każdym z tych przypadków „to nie było to”.

Zanim się z Wami pożegnam, zapraszam jeszcze na mój instagram – @badhairway.pl, gdzie jest bardziej blogowo – kosmetycznie oraz @badhairway, gdzie zdaję relacje z podróży! Koniecznie dajcie znać w komentarzach, co myślicie o takiej serii „kosmetyków wyjazdowych” na blogu? Jestem bardzo ciekawa, co Wy ze sobą zabieracie,jakie są Wasze ulubione palety do twarzy oraz jakie są Wasze opinie na temat tych, o których dziś wspomniałam? Czekam na Wasze komentarze!

Ściskam,
Magda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.