Hej!

Dziękuję Wam za cierpliwość. Wiem, że od czasu publikacji poprzedniego posta minęło trochę czasu, jednak naprawdę sporo się u mnie działo, zwłaszcza zawodowo 🙂 

Przechodząc do dzisiejszego tematu… Możemy mieć różne kolory tęczówek, różne upodobania co do kolorów i formuły cieni do powiek. Ale jedno jest pewne – każda z nas ma u siebie cienie neutralne, którymi może pomalować się na każdą okazję. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam 5 moich ulubionych palet, które sprawdzą się u każdego!

Jak powstał ten ranking i na co zwracałam uwagę w doborze palet? Tak jak wskazuje tytuł artykułu, zależało mi na typowo neutralnym doborze odcieni – nie mogła być to ani typowo chłodna, ani typowo ciepła propozycja (w związku z czym, w rankingu nie pojawiła się moja ulubiona paleta). Ponadto, musiała ona być kompletna, tzn. przy pomocy tylko tej jednej palety musi dać się zrobić makijaż oka od początku, do końca. Niby prosta rzecz, aczkolwiek automatycznie wyklucza to wszelkie propozycje, które nie zawierają matowego beżu lub czegoś ciemniejszego (niekoniecznie musiała być to czerń), do zaznaczenia linii rzęs. 

Warto także napomknąć, że dla mnie błysk na oku jest zbędny. Uważam, że to matowe cienie stanowią ramę makijażu i ich dobór jest o wiele bardziej istotny, niż błyski.

O kolejności przedstawianych palet zadecydowała ich cena – od najtańszej, do najdroższej. 

Affect – Pure Passion

Cena: 65 – 100zł
Dostępność: drogerie Kontigo, drogerie internetowe 

Formułę cieni Affect można albo kochać, albo nienawidzić. Bywają one suche, wręcz kredowe. Mają pigmentację, którą niewprawiona ręka zrobi sobie krzywdę. Za to Pure Passion jest idealną wariacją na temat neutralnych brązów. Na pierwszy rzut oka widzimy, że zamiast zwykłego, matowego, jasnego beżu dostajemy biel (bardzo niedocenianą – wygląda ona obłędnie w wewnętrznym kąciku, zwłaszcza w matowych makijażach!) i ciemny beż. Wiedzcie, że dzięki tym dwóm kolorom i mieszaniu ich z pozostałymi, możemy uzyskać kolory idealne.  Pure Passion mieści w sumie 10 cieni, w tym 8 matów i dwa błyski. Wśród matów, poza wspomnianą już bielą i beżem, mamy tu przybrudzony róż, najczarniejszą z czarnych czerni, a także 4 odcienie brązu. Błyski są według mnie mniej trafione i przyznam szczerze – w ogóle po nie nie sięgam – cukierkowy róż ze złotymi drobinkami według mnie po prostu tu nie pasuje, a szampański odcień, z białą poświatą pomimo, iż błyszczy nieziemsko, na oku wygląda na srebrny odcień, co kompletnie nie przypada w mój gust. Natomiast tę paletę uważam za kompletną, bardzo dobrą jakościowo, choć przyznaję, że nie dziwi mnie, że formuły cieni Affect mogą być nielubiane. Raczej nie jest to opcja dla osób, którym zależy na czasie lub które mają ciężką rękę w makijażu. Wam polecam pozostałe propozycje, o których mowa w poście 🙂 

Zoeva – Naturally Yours

Cena: 102zł
Dostępność: Sephora

Klasyk i hit sprzed lat. Jestem ciekawa, jaki procent makijaży ślubnych parę lat temu został wykonany właśnie tą paletą – podejrzewam, że spokojnie ponad połowa. Ja postanowiłam sięgnąć po ten produkt dość niedawno, bo w czerwcu tego roku. Zastanawiałam się, czy po tylu latach, przy innych paletach, ta wypadnie blado. Nic bardziej mylnego! Formuła cieni jest genialna, masełkowa. Bardzo łatwo się z nimi pracuje, a jednocześnie efekt jest widoczny na oku. W Naturally Yours znajdziemy 10 cieni – 5 matów i 5 błysków. Spośród matów, mamy dwa beże – jaśniejszy i ciemniejszy, przejściowy brąz, ciemny brąz oraz czerń. Błyski – poza żółtym złotem – to wariacje na temat beżo – brązów. Trochę żałuję, że jeden – dwa z nich nie są kolejnymi matowymi, przejściowymi odcieniami, ale nadal – każdy z nich jest super użytkowy i po prostu ładny. Z jednej strony szkoda, że tak późno odkryłam tę paletkę, a z drugiej – może po paru latach Zoeva jednak podkręciła formułę cieni? Wierzcie mi, że kompletnie nie odstają one w tyle od swoich “nowszych” koleżanek i jeśli tylko zastanawiacie się nad paletą z tej marki, której dobór kolorystyczny do Was przemawia – nie zastanawiajcie się dłużej – na pewno nie będziecie zawiedzione!

Glamshop – Bohema

Cena: 120zł
Dostępność: Glam-shop.pl

Współpraca z Zuzią to według mnie najbardziej udana do tej pory kooperacja glamshopu. Nie tylko dlatego, że skomponowała ona paletę w idealnych kolorach nude, doskonale wyważając błyski i maty, ale także dlatego, że zastosowano tu nową – lepszą według mnie – formułę cieni. Teraz są one masełkowe, nie osypują się aż tak bardzo. Co prawda ich pigmentacja jest delikatniejsza, ale z powodzeniem można ją stopniować, nie robiąc sobie przy tym plam. W Bohemie znajdziemy aż 6 matów – od jasnego beżu, poprzez rozmaite odcienie brązów, poprzez te przejściowe, aż po klasyczny, ciemnym oraz interesujący, lekko wpadający w ceglano – bordowy. Mamy także dwa cienie perłowe, o wyważonym błysku, a także dwa turbopigmenty, dla prawdziwych srok. Przyznam szczerze, że nie wiem, co mogę powiedzieć o tej palecie, ponieważ wystarczy popatrzeć na nią, żeby wzbudziła zachwyt. Jest ona kompletna i idealna w każdym calu. Nie dziwię się, dlaczego tak szybko się wyprzedaje.

Smashbox – Minimalist

Cena: 140zł
Dostępność: Sephora

Najbardziej kompaktowa paletka spośród wszystkich dzisiejszych propozycji. Byłaby wręcz idealna na wyjazdy, gdyby zamiast dziwnego, zniekształcającego kawałka plastiku w środku, miała normalne lusterko… Natomiast ta paleta kryje w sobie 8 odcieni. Jest idealnie zrównoważona zarówno pod względem ich gramatury – największe cienie to te najczęściej używane – jak i doboru kolorystycznego. Znajdziemy tu 5 matów oraz 3 błyski. Standardowo – matowy beż, różne odcienie przejściowych brązów – zarówno te bardziej ciepłe, jak i chłodniejsze oraz ciemny brąz zastępujący czerń. Do tego 3 delikatne, dzienne (acz nadal piękne) błyski – jasny, szampański odcień, rudo – złoty oraz bardziej chłodno – szary. Jak sama nazwa wskazuje – ta paleta będzie idealna dla minimalistów. Mamy tu wszystko, czego potrzebujemy zarówno w makijażu dziennym, biznesowym, jak i wieczorowym. Poza tą nieszczęsną atrapą lusterka, nie widzę w niej żadnych wad!

Too Faced – Born This Way
The Natural Nudes

Cena: 220zł
Dostępność: Sephora

Najdroższa, ale i zawierająca największą ilość cieni paletka w dzisiejszym zestawieniu. A także jedyna, w której znajdziemy lusterko. Born This Way zawiera w sobie 16 cieni. Każdy z 8 matów (o większej gramaturze) ma dopasowany kolorystycznie błysk. Ta paletka jest wyjątkowa w swoim wybitnie trafionym doborze kolorystycznym, choć warto podkreślić, że część cieni ma raczej różowy, nie tylko brązowy podton. Jakość jej wykonania zachwyca. Formuła cieni Too Faced od lat jest moją ulubioną – cienie są dość napigmentowane, żeby były widoczne na oku, przy czym ciężko zrobić sobie nimi krzywdę, a i rozcierają się jak marzenie. Myślę, że jest to propozycja dla każdego i na każdą okazję. Nie ma kompletnie NIC co chciałabym w niej zmienić. Z resztą – spójrzcie tylko na zdjęcia 🙂 

Kochani, na dziś to tyle. Jestem bardzo ciekawa, jaka jest Wasza ulubiona neutralna paleta? Lub czy może znacie te, o których dzisiaj pisałam i jakie są Wasze opinie na ich temat? Dajcie znać w komentarzach!

Koniecznie zajrzyjcie również na mój instagram @badhairway.pl (beauty), i @badhairway (podróże). Do zobaczenia w kolejnym poście!

Ściskam,
Magda

5 Replies to “TOP 5: NEUTRALNE PALETY CIENI DO POWIEK”

  1. Czaje się od dłuższego czasu na Pure Passion i The Natural Nudes. Twój post utwierdza mnie w tym, że potrzebuję obie xD Mimo pracy, jaką trzeba włożyć przy cieniach Affect jestem pewna, że formulacja mi podejdzie. Na pewno w oko po wielu latach wpadła mi ponownie także Naturally Yours. Pamiętam, jak zrobiłam sobie listę palet Zoevy, które chciałam kupić, po czym zrezygnowałam ze wszystkich palet tej marki. Były to jednak czasy, gdy ich formulacja była już „przestarzała” i można było znaleźć na rynku dużo lepsze propozycje. Bohemę mam i kocham, więc pewnie dopełnię moje zasoby 3 powyższymi. Smashbox mnie nie przekonał. Może i lepiej, bo po co 4 nowe paletki nude? Wystarczą 3 😀

    1. Myślę, że wystarczyłaby Ci nawet jedna z wymienionych przeze mnie palet, żeby zrobić perfekcyjny makijaż nude. Chociaż fakt, łatwo mi powiedzieć, ponieważ mam je wszystkie 😀

  2. Koniecznie muszę kupić paletke Too faced! ma przepiękne kolory i jesteś kolejną osobą, która bardzo ją chwali. Za to nie przepadam za cieniami z affect. tak jak mówisz – dla mnie ta formuła jest za sucha i choć sam dobór kolorystyczny tych palet bardzo mi się podoba, nie potrafię uzywać tych cieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.