KOI cosmetics to polska firma, prowadzona przez mamę i córkę. Ich przesłaniem jest tworzenie dobrych jakościowo, odżywczych kosmetyków pielęgnacyjnych, które “koją” na wielu płaszczyznach. Kosmetyki mają naturalne składy oraz biodegradowalne, eleganckie opakowania. Mają także być dostępne dla “większości z nas” – ceny produktów wahają się od około 50 do 150zł. 

W kwietniu zdecydowałam się na dwa produkty tej marki – maseczkę nawilżającą oraz aktywny krem pod oczy. Produkty, których używałam dotychczas po prostu się skończyły, a mi zależało na tym, żeby wesprzeć jakąś polską markę. Te kosmetyki miały raczej dobre opinie. Przyznam, że kompletnie nie znam się na składach i raczej nie zwracam na nie szczególnej uwagi (poza kilkoma składnikami, których wiem, że moja skóra nie trawi). Minęły 4 miesiące, a ja wykańczam zarówno maskę, jak i krem pod oczy. Zapraszam Was zatem na moje wrażenia dotyczące pielęgnacji od KOI Cosmetics, którą przetestowałam!

Maska intensywnie nawilżająca

60 ml – 135zł

Tę maskę kupiłam, ponieważ kończył się mój ulubiony produkt z Nacomi, którego zużyłam już kilka dobrych opakowań. Zdecydowałam się na maskę z KOI, ponieważ miała ona głęboko odżywiać, nawilżać oraz nie trzeba jej spłukiwać – wystarczy pozostawić do wchłonięcia plus można jej używać zamiast kremu na noc – tak właśnie ja ją stosowałam. 

Po pierwszym użyciu tego produktu, miałam poczucie, że skóra na twarzy jest napięta, gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Tę opinię zachowałam do dziś. Odwodnionej skórze przynosi on rewelacyjne ukojenie, natomiast przy dłuższym stosowaniu widzę, że nie jest to nawilżenie, którego potrzebuję na co dzień. Co mam na myśli – ta maska świetnie przywraca nawilżenie skórze, której go brakuje. Natomiast, kiedy ta cera już się unormuje, ten efekt po prostu nie wystarcza.

Produkt wchłania się naprawdę szybko i czasem zdaje się, jakbyśmy nic nie nałożyły na twarz. Warto także wspomnieć o zapachu, który według mnie nie jest najprzyjemniejszy. Sama nie lubię pachnących kosmetyków, a tych sztucznie perfumowanych unikam jak ognia. Natomiast tutaj zapach wynika wyłącznie ze składu, więc jest to po prostu coś, do czego trzeba przywyknąć i pomimo kiepskiego wrażenia – można to zaakceptować. Nie polecam jednak nakładania tej maski na skórę pod oczami. Jak pisałam wcześniej, po użyciu tego produktu mamy uczucie napięcia skóry, natomiast w przypadku okolicy pod okiem, jest to zbyt mocne i nieprzyjemne wrażenie.

Czy kupię tę maskę ponownie? Myślę, że na razie nie będę do niej wracać. Głównie dlatego, że według mnie ta maska jest raczej dodatkiem. Sama w sobie nie daje mi takiego nawilżenia, którego potrzebuję na co dzień, a które znajduję w 3 razy tańszym produkcie od Nacomi. Cały czas uważam, że jest to bardzo dobry produkt, w 100% zgodny z opisem producenta. Nie żałuję, że go kupiłam i chętnie zużyję go do końca.

Aktywny krem pod oczy

15ml – 109zł

Oczekiwania wobec tego kremu miałam ogromne. Producent obiecuje spłycenie zmarszczek i cieni pod oczami, napięcie, uelastycznienie i rozjaśnienie skóry w tej okolicy. W to, że krem zwalczy mi cienie pod oczami nie wierzyłam od początku i ta hipoteza została potwierdzona. Natomiast faktycznie nawilżał on tę skórę, jakby wręcz zmiękczając i jednocześnie napinając ją. Nie mam głębokich zmarszczek pod oczami, więc nie wypowiem się, czy zostały one jakkolwiek spłycone. Ja używałam tego kremu na dzień, pod makijaż, gdzie sprawdzał się świetnie, nic się na nim nie ważyło, jak i na noc, nakładany hojniejszą warstwą. I powiem Wam, że nie miało to większego sensu. Mam wrażenie, że przy grubszej warstwie krem nie wchłaniał się całkowicie. Natomiast gdybym skończyła recenzję na tym etapie, mając na uwadze tę jedną wadę, powiedziałabym, że z pewnością sięgnę ponownie po ten produkt. Dlatego… idźmy dalej.

Ten krem nie będzie wystarczający, jeśli nałożycie na niego przesuszający produkt. Ja swego czasu testowałam pewien puder pod oczy, który nałożony na ten krem, zrobił z mojej skóry papier ścierny. Puder odstawiłam, skóra wróciła do normy. Ale to nadal drobiazg 😉

Po miesiącu używania, pękła zakrętka słoiczka, co w produkcie za ponad stówkę nie powinno mieć miejsca. Po kolejnych dwóch miesiącach, konsystencja kremu zaczęła się zmieniać – gęstnieć. Mając to na uwadze, wiedziałam, że muszę zużyć go jak najszybciej, bo inaczej wyląduje w koszu. W tej chwili została mi dosłownie resztka tego kremu, który wystarczyłby mi może jeszcze na tydzień, ale nie jestem w stanie do zużyć. Nakładany na skórę tworzy grudki, których nie da się rozetrzeć. Co gorsza – ta historia nie przydarzyła się tylko mi – zobaczcie kilka opinii dostępnych na stronie producenta oraz efekt na mojej skórze.

Czy kupię ten krem ponownie? Nie. Nie chcę czuć presji, że MUSZĘ zużyć produkt jak najszybciej, bo inaczej będzie nadawał się tylko i wyłącznie do wyrzucenia. Początkowo bardzo polubiłam się z tym kremem i byłam pewna, że będę do niego regularnie wracać. Natomiast zmieniająca się konsystencja przy takiej cenie jest dla mnie niedopuszczalna.

Wychodzi na to, że pomimo tego, że polubiłam te produkty, nie zachwyciły mnie dość, żebym chciała sięgnąć po nie ponownie. Myślę, że na rynku są dostępne inne produkty, nawet polskie, których działanie jest porównywalne, ale cena – niższa. Na krem pod oczy jestem po prostu wkurzona. Natomiast na pewno nie nazwałabym żadnego z produktów, o których dziś pisałam bublem. Wystawiając opinie na stronie, maska dostała ode mnie 5/5 gwiazdek, a krem – 4/5. Nie skreślam też innych produktów marki KOI Cosmetics. Chętnie sięgnę kiedyś po ich serum dwufazowe, które zbiera same pozytywne opinie w internecie. 

Napiszcie w komentarzu, czy używałyście już kosmetyków KOI i jaka jest Wasza opinia na ich temat? Koniecznie polećcie mi także Wasze sprawdzone kremy pod oczy – jak widać… będę potrzebowała czegoś nowego 😉 Zapraszam Was także na mój instagram @badhairway.pl, gdzie na instastory na bieżąco pokazuję kosmetyki, również te, które się nie sprawdzają. Dziękuję Wam za przeczytanie dzisiejszego artykułu. Widzimy się już niedługo w kolejnym!

Ściskam,
Magda

4 Replies to “RECENZJA PIELĘGNACJI OD KOI COSMETICS: MASKA INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCA I AKTYWNY KREM POD OCZY”

  1. Totalnie nie rozumiem tego negatywnego ocenienia kremu pod oczy i przez Ciebie i przez innych ludzi. Przecież producent wyraźnie podane PAO- zużyć w przeciągu 3 miesięcy. Sama używasz go dłużej- jak sama piszesz. No rzeczywiście, jak to możliwe że dzieje się coś o czym producent informuje… lol. Ja krem pod oczy od koi kocham i wielbię. Zużywam w ciągu 3 miesięcy i kupuję kolejny. Trzeba czytać co się kupuje

    1. Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Wiem, że producent zaleca zużycie kremu w 3 miesiące. Wiem też, że informuje konsumenta, że po 7 tygodniach krem może gęstnieć. I wiem też, że w takiej sytuacji zaleca „szybsze zużywanie kremu”. Ja natomiast, tak jak napisałam w poście, nie chcę czuć się zmuszona, że muszę natychmiast coś zużyć (poza tym, jak mam zużywać krem pod oczy szybciej? mam go wcierać w stopy?), nie za te pieniądze. Za tę cenę wolę kupić coś, co nie zmienia konsystencji do tego stopnia, że nie da się tego używać 🙂 Specjalnie wkleiłam też komentarze innych dziewczyn, które testowały ten produkt, żeby przestrzec innych przed tym zachowaniem kremu – niektóre osoby piszą, że po miesiącu nadawał się on tylko do wyrzucenia. Bardzo polubiłam się z tym produktem w jego pierwotnej formule i tak jak napisałam – sama dałam mu 4 na 5 gwiazdek. Może wystarczyłoby, żeby producent zmniejszył pojemność kremu, wtedy wszyscy byliby w stanie na spokojnie go zużyć.

  2. A ja się zgadzam. Nie miałam maseczki, ale kupiłam krem, zachęcona opiniami na youtube. Uważam, że nie da się zużyć kremu pod oczy w 3 miesiące. Zwłaszcza, kiedy na noc używamy czegoś innego, bogatszego. A jak mam wydać na niego tyle pieniędzy i wyrzucić pół opakowania do kosza, to wolę kupić coś innego. Opinie na sklepie mówią same za siebie. Cenię za szczerość 🙂 i też uważam że szkoda, bo krem byłby naprawdę fajny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.