MAC to zdecydowanie mój pierwszy wybór, jeśli chodzi o pomadki. Przez lata przekonałam się, że nie jestem fanką matowych pomadek w płynie. Bardziej wolę sięgnąć po klasyczną formułę nawet, jeśli muszę częściej poprawiać ją na ustach. MAC, poza formułą, którą bardzo lubię, niezależnie od wykończeń, ma też przepiękne, klasyczne opakowania. Są one bardzo eleganckie, solidne, ale i mega wygodne w codziennym użytkowaniu. Te szminki nie są najtańsze – w pełnej cenie kosztują 89 zł. Dostaniemy je w sklepach MAC oraz w niektórych Douglasach (oferta MAC jest dostępna online). Polecam Wam śledzić Wam promocje w tych dwóch sklepach, ponieważ często można dorwać te pomadki w cenie nawet do 30% niższej! 

Pomadek z MAC mam u siebie zdecydowanie najwięcej. Lubię tę formułę, gdyż wygląda na ustach o wiele bardzo naturalnie i o wiele ładnie się “zjada”. Na potrzeby dzisiejszego posta, połączyłam moją “kolekcję” z pomadkami mojej mamy (oczywiście tymi, które się nam nie powtarzały), dzięki czemu zobaczycie dziś aż 11 odcieni. Postaram się jak najlepiej je opisać, zestawić ze sobą oraz pokażę Wam swatche na ustach. Zapraszam do artykułu!

Nudziaki

Creme d’nude – cremesheen – bardzo jasny odcień brzoskwiniowego nude z ciepłymi podtonami. Raczej jaśniejszy od koloru ust. 
Patisserie – lustre – delikatny, neutralny nudziak. Ten odcień jest idealnym naturalnym kolorem ust.
Modest – cremesheen – chłodnawy, brązowy, nie za ciemny  nudziak.
Velvet Teddy – matte – dość ciemny nudziak, z przewagą tonów brązowych, budowanych jakby na różowej bazie. Odcień nie jest ani typowo ciepły, ani chłodny – po prostu neutralny.
Kinda Sexy – matte – brzoskwinka z domieszką różu. Idealny do podbicia koloru ust. Odcień zdecydowanie ciepły. 

Róże

Brave – satin – Brudny, ciemnawy róż. Coś pomiędzy Faux i Mehr.
Please Me – matte –  intensywny róż, z lekko ciepłym podtonem.
Faux – satin – lekko chłodny, intensywny brudny róż, który jest lepszym kolorem ust. 
Mehr – matte – ciemny, brudny róż, z wyraźnie przebijającymi fioletowymi tonami.

Czerwienie

Vegas Volt – amplified – ciepła, koralowa czerwień.
Russian Red – matte – ponadczasowa, chłodna czerwień. Dość ciemna i bardzo intensywna. 

Wśród tych wszystkich odcieni mam oczywiście swoich faworytów oraz kilka kolorów, z którymi nie do końca się polubiłam. Moje Top 3 to zdecydowanie Faux, Velvet Teddy i Patisserie. Velvet Teddy to bardzo nieoczywisty odcień, który na moich ustach wypada dość ciemno, acz mam do niego ogromny sentyment – to była moja pierwsza pomadka i pierwszy produkt z MACa, który kupiłam. Faux jest idealną, biznesowym różem, który wygląda na ustach bardzo elegancko. Patisserie zaś jest po prostu kolorem moich ust. Mogę nakładać go dosłownie na ślepo, usta nadal wyglądają bardzo naturalnie, ale lepiej 😀 Największy zawód to zdecydowanie Mehr. Często porównywany jest on do Faux, wiele dziewczyn bardzo poleca ten odcień. Ja nie widzę między nimi takiego podobieństwa. Mehr wypada na moich ustach bardzo ciemno. Kolejne rozczarowanie to Creme d’nude, który z kolei jest ładnym, ale tak jasnym odcieniem, że noszę go tylko z ciemniejszą konturówką, tylko po to, żeby powoli go zużywać. 

Moje usta są dość zmęczone po nakładaniu i ścieraniu z nich tylu pomadek, ale od kilku lat stosuję jeden mały trick, dzięki którym nie straszna im żadna, nawet najbardziej wysuszająca pomadka. Jeśli chcecie poznać mój sposób na idealne usta – koniecznie śledźcie nowe posty na blogu oraz instagramie @badhairway.pl, ponieważ szykuję dla Was post właśnie w takiej tematyce!

Bardzo dziękuję Wam za przeczytanie dzisiejszego wpisu. Mam nadzieję, że pomoże Wam on w kolejnych zakupach w MACu. Koniecznie napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze ulubione pomadki tej firmy? Ja przyznaję, że czaję się na kolor Ruby Woo. Myślę, że na moich ustach nie wypadnie tak ciemno jak Russian Red. Jestem bardzo ciekawa tych dwóch czerwieni obok siebie. Ściskam Was mocno i zapraszam w kolejną podróż ze mną, którą będę relacjonować dla Was na podróżniczym instagramie @badhairway. Kolejny post na blogu pojawi się po moim urlopie, czyli na początku września.

Do zobaczenia!
Magda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.