Hej! Pewnie wiecie, że od niespełna miesiąca, do polskiej Sephory trafiła marka Tarte Cosmetics! Przyznam szczerzę, że mnie ten news bardzo ucieszył. Pomimo, iż nie jest u nas dostępna pełna oferta tej firmy, to w końcu mamy na wyciągnięcie ręki ich najbardziej kultowe kosmetyki. Jednym z nich jest oczywiście korektor Shape Tape, który od razu po premierze zyskał ogromną sławę, głównie przez swoje powalające, mocne krycie (sprawdzimy to!), lekkość oraz szeroki wybór kolorów. Prawdą jest, że do dziś, nowe korektory wypuszczane na rynek są porównywane właśnie do niego. Jako szczęśliwa posiadaczka bardzo mocnych cieni pod oczami, postanowiłam sprawdzić, czy ten produkt jest tak genialny, jak o nim mówią i piszą (a przypominam, że kultowy korektor z Too Faced, który miał być jego lepszym, bo nawilżającym zamiennikiem, w ogóle się u mnie nie sprawdził >>klik<<!). Czy poradził sobie z moimi zasinieniami? Zapraszam do artykułu!

Opis produktu

Zanim przejdziemy do tego, jak produkt się zachowuje, porozmawiajmy o sprawach technicznych. Korektor ma 10ml (czyli około 2 razy więcej niż tradycyjne korektory) i w Sephorze kosztuje 129zł (ograniczona ilość kolorów jest też dostępna w mniejszej pojemności). Gama kolorystyczna jest dość szeroka (choć w Stanach jest ona jeszcze bogatsza), plus możemy wybrać odpowiednio ciepły, chłodny lub neutralny odcień korektora. Produkt ma bardzo ładne, porządne, ciężkie opakowanie. Kupujemy go w bardzo eleganckim, kartonowym kartoniku. Ważne jest też to, że wszystkie produkty marki Tarte są cruelty-free, mają w sobie dużo składników naturalnych i większość z nich jest wegańska.

Wybór odcienia

Shape tape jest dostępny w dość szerokiej gamie kolorystycznej. Jednak – zwłaszcza dobierając odcień online – nie jest łatwo trafić. Ja wiedziałam, że chcę korektor z podtonem neutralnym (czyli z „N” w nazwie koloru). Nie chciałam, żeby był zbyt jasny, ale też nie ucieszyłabym się ze zbyt ciemnego odcienia. Zastanawiałam się między 12N, 16N oraz 22N, decydując się ostatecznie na 16N Fair-Light Neutral. Przyznaję, że odcień jest jaśniejszy, niż się tego spodziewałam, acz na ten okres zimowy będzie w sam raz. Warto jednak napomknąć, że te „średnie” odcienie, nie tylko ten, który mam ja, są raczej jasne. Mogę Wam doradzić, by spróbować dobrać odcień z podpowiadajką, dostępną na oficjalnej stronie Tarte Cosmetics >>klik<<. Wystarczy kliknąć „Find Your Perfect Shade” i odpowiedzieć na kilka pytań :).

Zrobiłam dla Was także porównanie 16N Fair-Light Neutral z innymi korektorami, które posiadam. Kolorystycznie najbardziej przypomina mi Boing z benefitu w numerze 2.

Działanie

Producent obiecuje nam mocne krycie i dobry wygląd pod oczami przez cały dzień. Korektor ma rozświetlać, nie rolować się, nie wchodzić w zmarszczki i dodatkowo optycznie je wygładzać. Brzmi super! A jak jest naprawdę?

Shape Tape nie rozświetla okolicy pod okiem. Jest to korektor zastygający. Ma zdecydowanie matowe wykończenie, które przy nieodpowiedniej pielęgnacji będzie wyglądać sucho. Jednak, co ważne – nie zauważyłam, żeby przesuszał skórę, nawet gdy stosowałam pod niego bardzo lekki krem. Faktycznie – nie roluje się, nie waży, nie wchodzi w zmarszczki – dobrze wygląda nawet po całym dniu. Co do jego krycia… Wiecie, im więcej korektorów testuję, tym jestem pewniejsza, że moje cienie nigdy nie zostaną w 100% zakryte. ALE uwaga – ten korektor naprawdę daje radę. Nakładany palcem myślę, że zakrywa około 80% zasinień, zaś gąbką – 60% (pod okiem, gdzie nakładałam go gąbką mam zdecydowanie mocniejsze zasinienie). Ponadto, wystarczy nałożyć go naprawdę minimalną ilość. Plus można spokojnie dokładać kolejne warstwy – nadal wygląda on pod okiem dobrze. Zobaczcie sami!

Korektor nakładany palcem.
Korektor nakładany gąbeczką.

Moja opinia

Naprawdę lubię ten produkt! Jest on dość ciężki, ale przy dobrej pielęgnacji naprawdę nie ma strachu, że przesuszy delikatną skórę pod okiem. Faktycznie, zmarszczki wydają się być pod nim mniej widoczne, przy czym korektor nie wchodzi w nie. Nie wchodzi także w pory i przez cały dzień, nawet nieprzypudrowany, wygląda naprawdę dobrze. Nie ma pełnego krycia. Natomiast nakładając go palcem, dokładając drugą warstwę, mogę w satysfakcjonujący sposób przykryć moje cienie, przy czym wygląda to naprawdę naturalnie (nie widać, że mam na sobie makijaż). Warto wspomnieć, że można tym produktem zakrywać także niedoskonałości cery. Bardzo ładnie wtapia się on w podkład i trzyma na cerze. Myślę, że pomimo dość wysokiej ceny, ten produkt jest bardzo opłacalny. W opakowaniu jest go naprawdę dużo plus wystarczy nałożyć go minimalną ilość, by zakrył, co trzeba. Dzięki temu starczy na dłużej. Trzeba jednak wspomnieć o tym, że ten korektor zasycha. Najlepiej jest rozprowadzić go od razu po nałożeniu. W przypadku, gdy zrobimy sobie kropki na całej twarzy, może być tak, że zacznie on zastygać, zanim go rozetrzemy i aplikacja nie będzie należała do najłatwiejszych.

Zdecydowanie kupiłabym ten produkt ponownie. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak on wygląda pod moim okiem oraz do jakiego stopnia mogę zbudować krycie. Odradzałabym ten produkt osobom z bardzo wrażliwą, problematyczną i suchą skórą pod okiem. Przez swoją formułę myślę, że mógłby on powodować uczucie ściągnięcia tej delikatnej skóry. W mojej opinii faktycznie, Tarte – Shape Tape, zdecydowanie jest wart tego całego zachodu!

Z mojej strony to tyle. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, czy macie ten produkt lub czy szykujecie się na jego zakup i jakie są Wasze opinie na jego temat? Tak, jak zapowiadałam na instagramie @badhairway.pl, w przyszłym miesiącu na blogu odbędzie się rozdanie, w którym do wygrania będzie paleta cieni Miyo x Beautyvtricks – Insta Glam Wedding Vibes! Tym bardziej zapraszam Was do śledzenia zarówno bloga, jak i instagrama!

W przyszłym tygodniu nowy post na blogu się nie pojawi. Zapraszam Was jednak na mój podróżniczy instagram – @badhairway, gdzie już niebawem zabiorę Was w kolejne piękne miejsca!

Ściskam,
Magda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.