Hej! Niedawno wróciłam z Grecji. Co prawda większość czasu spędziłam na wyspie Korfu, o czym na pewno pojawi się osobny wpis, jednak udało się wygospodarować także 2 pełne dni w Atenach, czyli stolicy tego pięknego kraju. Pewnie część z Was stwierdzi, że 2 dni to mało. Ja mam jednak poczucie, że był to idealny czas, żebyśmy się nie nudzili, ale i nie mieli zbyt zapchanego planu. W dzisiejszym poście chcę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat Aten, udzielić Wam kilku przydatnych wskazówek, jeśli chcecie się tam wybrać oraz opowiem Wam, co faktycznie warto zobaczyć (i za co zapłacić). Zapraszam do artykułu!

Co warto wiedzieć przed…

Zanim pojechaliśmy do Aten, przeczytałam różne wpisy na temat tego miasta. Przyznam, że trochę mnie wystraszyły. Stolica Grecji słynie z kieszonkowców i kradzieży. Mówi się, że w niektóre dzielnice lepiej się nie zapuszczać… Ja co prawda nie spotkałam się z żadnymi niebezpiecznymi sytuacjami, jednak będąc tam tylko 2 dni, nie mieliśmy ani czasu, ani potrzeby odkrywania dzielnic bardzo oddalonych od centrum. Faktem jest, że nawet, gdy wejdziemy w jakąś mniej popularną uliczkę, będziemy mogli podziwiać wątpliwej urody street art oraz wdychać zapachy moczu. Dlatego radzę trzymać się głównych szlaków.

Myślę też, że warto dopłacić do noclegu bliżej centrum, zwłaszcza, jeśli zależy nam na bezpieczeństwie i czystości. 

Ceny

Ceny za atrakcje turystyczne w Atenach są w mojej opinii lekko z kosmosu. Oczywiście – to miasto jest ogromnym dobytkiem kulturowym i historycznym, ale często za spacer w miejscu, w którym “kiedyś coś było”, musimy zapłacić 10 euro. Dodatkowo, wiele ruin wygląda dokładnie tak samo zza ogrodzenia, jak i ze środka. Tyle, że możemy podejść kilka metrów bliżej. Nie chcę wyjść na ignoranta, czy sknerę (którą faktycznie trochę jednak jestem :D), ale dla mnie niektóre te wejściówki byłyby stratą pieniędzy. 

Można co prawda w cenie 30 euro kupić bilet na większość zabytków (myślę, że jeśli jesteśmy geekami i chcemy zobaczyć wszystko, ten bilet opłaca się najbardziej – sam Akropol kosztuje w sezonie 20 euro). Natomiast warto zweryfikować, gdzie faktycznie chcemy wejść i za co zapłacić. Warto też wspomnieć, że niektóre zabytki przewidują zniżki lub nawet darmowe wejściówki dla studentów, osób poniżej 25 lub powyżej 65 roku życia.

Nam się bardzo udało, ponieważ okazało się, że w ostatni weekend września (czyli dokładnie wtedy, kiedy byliśmy), jest jakaś akcja i większość z zabytków była darmowa. Na biletach dla dwóch osób zaoszczędziliśmy około 80 euro. Dlatego też jestem w stanie powiedzieć Wam, za co ewentualnie jest sens płacić 🙂 

Atrakcje darmowe

Wzgórze Likavitos

Wzgórze Likavitos jest najwyższym punktem w Atenach. Ale spokojnie – nie wymaga ono żadnej karkołomnej wspinaczki. Wejście na Likavitos to tylko kilkunastominutowy spacer. Na szczycie znajduje się restauracja oraz uroczy kościółek Agios Georgios. Co najważniejsze – z tego miejsca możemy podziwiać całe miasto. Widok z jednej strony jest fascynujący, ponieważ widzimy nagle wszystko to, czego uczono nas na lekcjach historii, a z drugiej strony – przytłaczający. To przytłoczenie jest spowodowane głównie gęstością zabudowy. Wejście na wzgórze jest w 100% darmowe i naprawdę warto się tam wybrać!

Agios Georgios.
Widok ze wzgórza Likavitos.
Widok ze wzgórza Likavitos.

Areopag

Areopag to kolejne wzniesienie, na które trzeba się wybrać. Wędrówka znowu jest lekka i przyjemna, a widoki, które oferuje nam szczyt – niezapomniane. Z tego miejsca, poza panoramą miasta, mamy doskonały widok na Akropol. 

Droga do Areopagu.
Akropol – widok z Areopagu.

Wzgórze Filoppaposa

Kolejne wzgórze, na które trzeba wejść będąc w Atenach, to wzgórze Filoppaposa. Znowu jest to głównie punkt widokowy, który oferuje nam widok na całe miasto, jak i Akropol. Na szczycie znajduje się także pomnik Filoppaposa. Po drodze na wzgórze mijamy wiele ciekawych miejsc historycznych, jak na przykład więzienie Sokratesa.

Więzienie Sokratesa.
Pomnik Filoppaposa na wzgórzu.
Akropol – widok ze wzgórza Filoppaposa.

Zmiana Warty pod Parlamentem

Co prawda sam budynek greckiego parlamentu nie jest wybitnie spektakularny. Jednak warto poświęcić chwilę, by zobaczyć zmianę warty, która odbywa się przy Grobie Nieznanego Żołnierza, przy tymże budynku. W dni powszednie, taka zmiana odbywa się w każdą pełną godzinę. Jeśli jesteście w Atenach na weekend – warto wybrać się tam w niedzielę o godzinie 11. Wtedy zmiana warty jest najbardziej uroczysta.

Budynek Parlamentu.
Zmiana warty pod Parlamentem.

Ogród Narodowy

Ostatnie miejsce (spośród tych, w których byłam), które możemy zobaczyć za darmo, to Ogród Narodowy. Jest to park powierzchni około 16 hektarów, na terenie którego znajduje się nawet mini zoo! Możemy spotkać tam żółwie, czy papugi. Bardzo przyjemne miejsce.

Ogród Narodowy.

Atrakcje płatne

Stadion Panateński

Historia tego obiektu sięga ponad 2000 lat wstecz… W swoim pierwotnym kształcie, stadion miał mieścić ponad 90 tysięcy widzów. Dziś wchodzi tam 60 tysięcy osób. Obiekt wygląda naprawdę imponująco. Cena normalnego biletu na stadion to 5 euro. W tej cenie, poza możliwością przejścia się zarówno po bieżni, jak i trybunach, jest wliczony także audioprzewodnik oraz wejście do muzeum igrzysk olimpijskich. Moim zdaniem – warto 🙂

Stadion Panateński.
Stadion Panateński.

Akropol Ateński

Akropol to miejsce, którego chyba nie da się pominąć, będąc w Atenach. Zapewne z tego powodu, bilet wejściowy kosztuje aż 20 euro. Natomiast w tym miejscu, naszym oczom ukazuje się historia. Cały ten obiekt sięga swoimi początkami niemal 2500 lat wstecz. Znajdują się tu takie budowle, jak Teatr Dionizosa z 350 r.p.n.e., Odeon Heroda, czy cały kompleks świątyń – Partenon, Erechtejon, świątynia Ateny Nikke i inne. Miejsce robi ogromne wrażenie. W związku z tym, że znajduje się na wzgórzu, jest też świetnym punktem widokowym na Ateny. Myślę, że warto tam się wybrać, choć 20 euro naprawdę uważam za kosmiczną kwotę.

Akropol – teatr Deonizosa.
Akropol – Odeon Heroda.
Akropol – starożytne świątynie.
Akropol – starożytne świątynie.
Akropol – starożytne świątynie.

Agora Ateńska

Agora jest miejscem, gdzie w przeszłości odbywały się tam ważne narady polityczne, spotkania mieszkańców, a także handel. Ponoć miejsce to ma swoje początki w 600 r.p.n.e.. Jest kompleksem wielu budynków i zabytków – począwszy od pomników, przez budynek sądu, kościół, po starożytną świątynię. Pomimo tego, że wejście na Agorę znajduje się u podnóża Akropolu, tutaj za wstęp płacimy oddzielnie i jest to dodatkowe 10 euro od osoby. Szczerze mówiąc, gdybym miała zapłacić pełną cenę za wejście na Akropol i Agorę (co przy dwóch osobach dorosłych daje 60 euro) i chciała zdecydować się tylko na jedno z nich, chyba to miejsce bym sobie odpuściła. To prawda, jest tu co oglądać, co więcej – podczas spaceru można spotkać…. żółwia! Uważam jednak, że Akropol to zdecydowany must have dla odwiedzających Ateny, Agora stanowi jego fajny dodatek, zwłaszcza dla osób, które są przygotowane na naprawdę duże wydatki związane z biletami wstępu. 

Agora.
Kościółek na Agorze.
Widok z Agory.
Takiego Pana spotkaliśmy, spacerując po Agorze.
Agora – starożytna świątynia.
Widok na Akropol z Agory.

Brama Hadriana, ruiny świątyni Zeusa, ruiny biblioteki Hadriana

Brama Hadriana oraz ruiny świątyni Zeusa znajdują się praktycznie koło siebie. Brama jest usytuowana wręcz przy samej ulicy, więc nie musimy płacić za jej oglądanie. Jednak zarówno świątynia, jak i biblioteka są już zagrodzone. Nie pamiętam ceny wejściówki do biblioteki, podejrzewam, że może być taka sama, jak do świątyni, gdzie wynosi ona 8 euro. I wiecie co? To, co widzicie zza ogrodzenia nie różni się niczym od tego, co widzicie zza płotu. Pewnie niektórzy z Was pomyślą, że jestem teraz mega cebulą, ale prawda jest taka, że wchodząc na teren, gdzie znajduje się świątynia, podchodzimy niewiele bliżej niż za ogrodzenie. Co prawda teren jest tam większy, możemy pospacerować, ale nie zobaczymy naprawdę nic więcej.

Ruiny biblioteki Hadriana.
Brama Hadriana.
Ruiny świątyni Zeusa.

Ateny są pięknym miastem. W moim odczuciu, te 2 dni były dość intensywne, ale bardzo cieszę się, że udało nam je odwiedzić. Tak jak wspominałam na początku – warto zaplanować wcześniej, gdzie na pewno chcemy iść i za co zapłacić. Zarówno zdjęcia ruin biblioteki Hadriana, jak i świątyni Zeusa, które widzicie tutaj są zrobione za ogrodzeniem. Ja osobiście nie miałam poczucia, wchodząc na teren zabytku, że jest mi oferowane cokolwiek więcej – poza tym, że kosztuje mnie to kilka euro.

Przypominam, że na moim instagramie @badhairway, znajdziecie zapisaną relację z Aten, gdzie na bieżąco dzieliłam się z Wami moimi przemyśleniami i pro-tipami oraz jeszcze więcej zdjęć. Bardzo dziękuję Wam za przeczytanie dzisiejszego artykułu – mam nadzieję, że zainspiruje on Was do wyjazdu do Grecji, chociaż ostrzegam – że to nie koniec greckich postów na blogu! Ja tymczasem już się z Wami żegnam. Do zobaczenia w kolejnym poście!

Magda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.