Ten post obiecałam Wam już ponad miesiąc temu! Nowa współpraca Miyo i Vanessy Wilczewskiej w postaci palety cieni, kompletnie podbiła rynek! Cały nakład palety sprzedał się w zaledwie kilka godzin i okazało się, że nie wszyscy zdążyli ją zamówić…

Ja należę do grupy szczęśliwców, którym w dniu premiery udało się złożyć zamówienie (a nawet dwa…). Korzystałam tej paletki dość intensywnie w ostatnim czasie i (uwaga – spoiler alert!) jestem naprawdę zachwycona jej jakością! Użyłam dosłownie każdego cienia i właśnie nastał ten dzień, kiedy przychodzę do Was z obszerną recenzją oraz rozdaniem! Zapraszam do artykułu 🙂

Dostępność i cena

Paletka Insta Glam Wedding Wibes jest możliwa do kupienia tylko online, w dwóch miejscach – na stronie producenta, czyli miyomakeup.com lub w drogerii internetowej mintishop.pl – wszędzie kosztuje ona 120zł. Pierwsza partia palety wyprzedała się w zawrotnym tempie, w związku z czym, w tym momencie nie da się jej kupić (chyba, że z drugiej ręki). Drugi drop ma mieć miejsce w połowie listopada. Jeśli faktycznie się na nią czaicie, warto włączyć powiadomienie o dostępności. Zwykle współprace Miyo i Vanessy są edycjami limitowanymi – nie wiem, czy drugi rzut nie będzie ostatnim.

Opakowanie

Paletka przychodzi do nas zapakowana w śliczny, kartonik. Opakowania są papierowe, bardzo porządne. Grafiki mają również lekko śliską strukturę. Naprawdę jakość tego, co dostajemy wskazywałaby, że jest to kosmetyk z najwyższej półki cenowej! Kółeczka na cienie są wycięte równo, same cienie nie brudzą opakowania (oczywiście dopóki nie zaczną się osypywać pod wpływem pędzla, wtedy pył może odbarwić biały papier). Gramatura cieni to 1.3 grama, czyli coś pomiędzy Glamshop (1.8 g), a Colourpop (0.9 g). Co ważne, w paletce jest ogromne lusterko!

Cały zamysł palety jest około weselno – ślubny, co wskazuje już sama nazwa. Opakowanie miało nawiązywać do zaproszenia i myślę, że faktycznie zostało to osiągnięte. Sama nie jestem fanką zdjęć i twarzy na opakowaniach kosmetyków, choć przyznam, że ta grafika, naprawdę jest przepiękna (pomimo tego, że według mnie sama paleta mogłaby wyglądać dokładnie tak samo jak kartonik).

Cienie

Jak już wspomniałam, w palecie znajdziemy aż 25 cieni. 14 matów, 2 brokaty, 7 błysków i 2 perły. Według mnie, całość jest utrzymana raczej w neutralno – ciepłej tonacji, choć znajdziemy tu także akcenty typowo chłodne. W zamyśle, ma to być idealna propozycja zarówno do makijażu panien młodych, jak i gości weselnych (co nie znaczy, że nie możemy jej użyć w zwykłym dziennym, czy wieczorowym makijażu). Poniżej znajduje się opis kolorów, formuł (zrobiłam to najlepiej, jak potrafiłam!) oraz swatche.

MATY:

Cienie matowe mają wyjątkowo masełkową formułę. Nie są ani trochę suche, choć mocno sypią się w palecie. Pięknie się blendują. Wszystkie kolory doskonale w siebie przechodzą. Nie są też przesadnie napigmentowane, dzięki czemu nie zrobimy sobie nimi plamy, a jednocześnie intensywność koloru można z łatwością dobudować do takiej, jaką widzimy w palecie.

Sth Borrowed – bardzo jasny, rozbielony beż,
Honeymoon – ciemniejszy odcień beżu, lekko wpadający w ciepły brąz,
Flower Girl – cukierkowy róż,
Maid Of Honour – brudny róż
Guest – głęboki odcień magenta,
Daddy – ciemny, bakłażanowy fiolet,
Wedding Cake – śliczna, przejściowa brzoskwinia z ciepłym podtonem,
Altar – średni brąz, neutralny, z różowym tonem,
Sweet Table – idealny odcień neutralnego brązu,
Bff – ciemniejszy, rudawy brąz,
Majorka – chłodna czerwień,
Best Man – chłodny (ale nie szary) brąz,
Groom – bardzo ciemny brąz,
Bow Tie – głęboka czerń.

BŁYSKI:

W jednym z poprzednich postów narzekałam na zieloną drobinkę w turbopigmentach z Glamshopu. Tam są to po prostu kawałki zielonego brokatu, które przeszkadzają w odbiorze właściwego koloru. W paletce Miyo drobinki brokatu nie odznaczają się od bazy kolorystycznej cienia błyszczącego. Błyski tutaj dają efekt pięknej, jednolitej tafli, a dzięki drobinkom, wygląda ona jeszcze bardziej wielowymiarowo.

Wedding Dress – biały błysk z różowymi drobinkami,
Bouquet – beżowy błysk, z różowymi, zielonymi i żółtymi drobinkami,
Coctails – różowy błysk z zielonymi drobinkami
Mummy – różowo – bordowo – brązowy błysk,
Veil – chłodna, srebrna perła, „suchy” błysk, bez wyraźnych drobinek,
Selena – jasnobeżowy błysk, z delikatnymi, bialymi drobinkami,
Sth Old – odcień starego złota – rudo – pomarańczowa baza z zielonym brokatem,
Bride – złote drobinki, po roztarciu niewidoczna jest baza kolorystyczna,
Wedding Rings – złota perła,
Sth New – kolejny brokat, srebrny z kolorowymi, trochę holo drobinkami,
Sth Blue – błysk na niebieskiej bazie z żółtą drobinką.

Moja ocena

Praca z tymi cieniami to czysta przyjemność. Od zawsze uważam, że to maty stanowią bazę palety i te – są zdecydowanie rewelacyjne! Błyski są na tyle delikatne, żeby nadały się do makijażu dziennego, ale można zbudować je do naprawdę wyrazistego blasku (wystarczy odrobina Nyx Glitter Primer)! Myślę, że jakość tej palety jest naprawdę powalająca i serio – spokojnie mogłaby ona być sporo droższa i nadal warto by było ją kupić! Jakościowo ta paleta jest naprawdę fantastyczna!

Przejdźmy zatem do minusów, choć podkreślam, że wynikają one po prostu z moich subiektywnych upodobań. Ja wolałabym, żeby ta paletka była mniej różowo – fioletowa. Osobiście nie lubię na swoich oczach takich kolorów i wiem, że połowy cieni po prostu nie będę używać. Mam też poczucie, że błyski, zwłaszcza te jasne,wypadają na oku dosć podobnie, ponieważ nie mają wyraźnej bazy kolorystycznej. Z cieniami pracuje się naprawdę świetnie. Ja jednak nie wiem, czy zachowam u siebie tę paletkę, ponieważ i tak nie będę używać połowy kolorów. Zaś brązy, po które na pewno będę sięgać, znajdę w innych paletach które mam.

Poniżej znajdziecie dwa makijaże wykonane paletką Miyo. Jeden utrzymany w różach i fioletach, drugi – typowy dzienniak. Makijaże nie są wybitnie dopracowane technicznie, ale… w trakcie malowanek (miałam każde oko pomalowane inaczej!) przypomniałam sobie, że zapomniałam czegoś kupić i musiałam zdążyć do sklepu przed zamknięciem 😀

Użyte cienie: Sth Borrowed, Altar, Wedding Cake, Daddy, Guest, Flower Girl, Mummy, Veil, Sth Blue, Bow Tie.
Użyte cienie: Sth Borrowed, Honeymoon, Sweet Table, Bff, Selena, Bouquet, Bride, Groom.

Komu zatem polecam tę paletę? KAŻDEMU, komu tylko podoba się jej kolorystyka! Jeśli nie jesteście przekonani do jednego / dwóch odcieni – za 120zł nadal warto po nią sięgnąć. ALE jeśli nie do końca przemawiają do Was te kolory i macie już inne palety w podobnej gamie kolorystycznej…. sama nie wiem. Chociaż nawet, jeśli kupicie ją tylko dla kilkunastu odcieni, myślę, że cenowo nadal wypada to korzystnie, a jakość na pewno Was nie zawiedzie!

Jestem bardzo ciekawa, czy udało Wam się kupić tę paletkę lub czy planujecie jej zakup oraz jak Wam się sprawdza! Koniecznie dajcie znać w komentarzu! Zapraszam Was też na moje konta na insta @badhairway.pl – beauty oraz @badhairway – travel, gdzie możecie być ze mną na bieżąco! Dziękuję Wam za przeczytanie posta i do zobaczenia w kolejnym już niedługo!

ROZDANIE!

Nieee, to jeszcze nie koniec! Przecież obiecałam Wam rozdanie nówki sztuki palety Miyo x Beauty v Tricks – Insta Glam Wedding Vibes! Zasady rozdania są bardzo proste (szczegóły nizej) – wystarczy zaobserwować moje konta na insta, zostaiwć komentarz z odpowiedzią na pytanie oraz nazwą swojego profilu tutaj i… poczekać na wyniki! Zwycięzca będzie tylko jeden.
Pytanie konkursowe brzmi… Która paleta jest Twoją ulubioną i dlaczego? Uwaga, dla utrudnienia… Można wybrać tylko jedną! Jestem bardzo ciekawa Waszych wyborów! Powodzenia!!!

Zasady rozdania:

  • Na blogu www.badhairway.pl, musisz zostawić komentarz pod postem konkursowym z odpowiedzią na zadane pytanie . Pamiętaj, żeby wskazać też nazwę swojego profilu na insta 😉
  • Musisz obserwować konta @badhairway.pl oraz @badhairway na instagramie. Aktywnosć (eg. udostępnienie postu konkursowego) zwiększa szansę na wygraną!
  • Wybiorę jedną osobę, która dostanie ode mnie nową paletę Miyo x Beauty v Tricks – Insta Glam Wedding Vibes. Zostanie ona wysłana do wskazanego przez zwycięzce paczkomatu (na terenie Polski), na mój koszt.
  • Rozdanie trwa 14 dni od momentu publikacji postu konkursowego. Zwycięzca zostanie ogłoszony na instagramie @badhairway.pl do 7 dni od daty zakończenia rozdania.
  • Musisz być obywatelem RP.
  • Musisz mieć ukończone 18 lat lub zgodę opiekuna prawnego na wzięcie udziału w rozdaniu.

    * ZASTRZEŻENIE: Paleta przewidziana do wygranej została zakupiona na stronie miyomakeup.com. Jest to w 100% nowy produkt, nieotwierany przeze mnie (otwarcie wiązałoby się ze zniszczeniem tasiemek na oryginalnym kartoniku), w związku z czym nie wiem, czy na pewno żaden cień nie ucierpiał w transporcie. Zwycięzca rozdania nie będzie wnosił żadnych roszczeń w przypadku uszkodzenia palety w podróży.

18 Replies to “Recenzja paletki Miyo x Beauty v Tricks – Insta Glam Wedding Vibes + ROZDANIE!”

  1. Hmm 🤔🤔 Moja ulubiona paleta aktualnie to Morphe 18t Truth or bare. Dlaczego? Po pierwsze to chyba po prostu dlatego, że jest to najnowsza paletka w mojej małej kolekcji 😅 ale uwielbiam ja również za kolory, lubię siebie w brazach 😉 no i konsystencja matow jest taka super przyjemna, jakby „maselkowa”, fajnie się nią pracuje 🙂 ale ta paletka Vanessy baaardzo mi się marzy, także z ogromną chęcią biorę udział w rozdaniu 😊😊 mój profil na ig to wadolowskajustyna ☺️

  2. Hej, hej,

    mogą ulubioną paletką jest… 🌸 Kwitnąca Wiśnia🍒 z GlamShopu.
    Ten produkt dla mnie nie ma żadnych [!] wad i już mówię, dlaczego.
    🍒 doskonały stosunek różów, brązów, beżów i fioletów – w tak małej mimo wszystko palecie wszystkiego jest tyle, ile dokładnie potrzeba;
    🍒 zadowala zarówno błysko- jak i matomaniaczki, a pomysł z matem i odpowiadającym mu błyskiem jest genialny, choć może już wcześniej gdzieś stosowany;
    🍒 róże doskonale pasują do słowiańskiej urody, są ciągle modne, mają potencjał zarówno dzienny, jak i wieczorowy;
    🍒 grafika i liternictwo na okładce są naprawdę dobre! spokojnie można by było to przedstawić na ASP jako projekt zaliczeniowy, nie wygląda to jak praca w 5 min. w Canvie;
    🍒 nazwy cieni nawiązują do japońskich klimatów i poezji – może haiku wygląda nieco inaczej, tym niemniej nazwy Rumieniec Wiosny, Niesiony wiatrem czy Pośród lampionów bardzo wprowadzają w klimat tego kraju

  3. c.d., bo niechcący wcisnęłam enter (jeśli można scalić oba komentarze w jeden, byłabym wdzięczna)
    🍒 nie wiem, jak Agnieszka DiM to zrobiła, ale tą paletą nie da się zrobić złego makijażu w takim sensie, że każdy kolor dobrze się łączy z kolejnym… to jedyny produkt, w którym tak mam!
    🍒 nie ma czarnego koloru, tak, dla mnie czerń to zdecydowanie mniej używany kolor i wcale nie uważam, że paleta z nim to dopiero paleta kompletna
    🍒 przy tylu odcieniach różu żaden się nie powtarza, nie zlewa, a mimo wszystko się uzupełniają
    🍒 można przekonać się do zabawy z kolorem poprzez akcenty z metalicznym fioletem; zamiast atakować od razu neonowymi czy bardzo odważnymi barwami, w Kwitnącej Wiśni oswajasz się z szaleństwem w bardzo kontrolowany sposób 🙂

    Z uwagi na moje uwielbienie do róży, chciałabym mieć również Wedding Vibes i spróbować połączyć barwy z obu palet, czy się uzupełniają, czy są tak dobre, jak w Kwitnącej Wiśni 🙂 Moje konto na Instagramie to @fira_ligatura

    1. Znam tę paletkę, faktycznie jest piękna, choć ja widzę też u niej kilka wad. Jestem bardzo ciekawa kolejnej współpracy Agnieszki i Glamshopu!

  4. Ale dałaś pytanie… No jak tu wybrać tylko jedną ulubioną paletę cieni? T_T

    No dobrze, ale nie mówcie moim pozostałym paletkom, ale moją ulubioną jest MIYO x BeautyVTricks InstaGlam (ta pierwsza oczywiście).
    Na jej temat mogłabym pisać i mówić godzinami a i tak by mi życia nie starczyło, a tym bardziej miejsca tutaj 😀
    Zaczynając od pięknego toppera Calla, poprzez Daphne – beż idealny do cut crease, rozświetlacz Holly, Hazel do załamania powieki, następnie odważniejsze kolory żeby czasem zaszaleć, pod koniec Amaranth i Cocoa do przyciemnienia zewnętrznego kącika no i moja najukochańsza czerń, którą maluję swoje kreski odkąd ją mam – Bat Flower <3 To jak te cienie się blendują, ich pigment oraz trwałość to jest coś, czego nie doświadczyłam w żadnej z moich 20 paletek =D
    No i oczywiście samo opakowanie też zachwyca, a szczególnie obecność lusterka co sprawia, że paletka nie przegapiła żadnego mojego wyjazdu.

    Wedding Vibes byłaby znakomitym uzupełnieniem mojej kolekcji palet od Vanessy i Miyo. Róże znajdujące się w niej doskonale podkreśliłyby moje niebieskie oczy jak i oczy przyszłych klientek.

    A moja nazwa na Ig: @dclaudiat 🙂

  5. Moją na tą chwilę ulubioną paletą jest Affect In the Spotlight. Jest to moja chyba jedyna paleta z wyższej półki i no jakość pozamiatała. W ogóle uwielbiam patrzeć na tą paletkę, bo kolory ma obłędne. Te błyski i maty aż proszą, żeby ich używać. Nie wątpliwie pigmentacja jest tu turbo duża więc no trzeba uważać z tymi cieniami dlatego podchodzę do niej dość delikatnie. Ale no nie mogę się nigdy napatrzeć na te błyski. Potrzeba mi jeszcze tylko trochę odwagi i bardziej sprawnej ręki żeby się zmierzyć z cieniem Maldives ;P Cienie się pięknie blendują i łączą, a konsystencje mają bardzo przyjemną.
    Jeżeli chodzi o paletkę Vanessy no to jest to 10/10 moja kolorystyka i mocno ubolewam, że nie zdążyłam jej kupić. Jestem co prawda początkującą „self-makijażystką”, ale no przynajmniej to jest plus pandemii, że mam czas się uczyć i szkolić 😀
    Mój instagram: @werka.w

    P.S. żeby nie było to nie jest fałszywe słodzenie, ale masz świetne recenzje, bardzo fajną budowę postów i dużo szczegółowych opisów. Jeżeli chodzi o te makijażowe to fajnie jak są przykładowych makijaże (chociaż to w ostatnich postach chyba zaczęłaś robić )

  6. Status mojej najbardziej ulubionej palety co jakiś czas się zmienia 😊 ale aktualnie jakością zachwyciła mnie paletka Colourpop – Double Entendre! Te cienie są cudownie masełkowe, mam wrażenie, że same się rozcierają. Naprawdę wystarczy kilka ruchów pędzlem i wygladają genialnie! Ich kolorystyka co prawda nie jest zbyt wymagająca, ponieważ są to ciepłe, dość stonowane odcienie, jednak mimo wszystko jeśli chodzi o dzienniaczki wybijają się znacząco swoją jakością!

    Z racji tego, że ich kolory to głównie ciepłe odcienie brzoskwini i brązów, to teraz poszukuję palety bardziej różowej i ta od BeautyxTricks wydaje mi się idealna💖! Zarówno błyski, jak i maty wyglądają na swatchach pięknie! I jeszcze ta okładka! Ogólnie podoba mi się koncepcja umieszczania wizerunku Vanessy na każdej z jej palet. To przykuwa uwagę i stało się w sumie jej znakiem rozpoznawczym! 😍’

    Moja nazwa na ig: @anna.baldy 😊

    1. Uwielbiam cienie Colourpop! W ogóle się nie dziwię, że tak je polubiłaś! Nie dość, że produkty mają rewelacyjną jakość, to jeszcze ich cena wręcz zachęca do zrobienia zakupów! Chociaż przyznam, że to trochę uzależnia 😀

      1. Oj, tak, bardzo uzależnia. Taka jakość w genialnej cenie! 😍 ale „na szczęście” produkty Colourpop są na razie trochę trudniej dostępne w Polsce, nie można ich zeswachawac stacjonarnie, więc dzięki temu powstrzymuję się trochę od zakupów 😂
        Poza tym testowanie nowości też jest super, a ostatnio jest ich tyle, szczególnie polskich marek/twórców! ❤ chciałoby się mieć je wszystkie 😀

        1. niedługo na blogu pojawi się wpis o tym jak zamawiać ze strony colourpop, z wyjaśnieniem, jak to wszystko wyglada. polecam śledzić!

  7. Witam…
    Hymm nie mam za dużo palet w domu i właśnie bym chciała paletke miyo, bo uważam że jest uroczo piękna… osobiście u mnie w toaletka rządzi glam shop w sumie w 100% 🤣 a ulubiona paletka jaką mam to autoportret jest to paletka, która w 100% oddaje moja osobowość szalonej mnie, ale zarazem nie aż tak kolorowej.. uwielbiam różę, fiolety a najbardziej brązy dlatego chciałam mieć te obie paletki, bo idealnie do siebie pasują, ale miyo nie zdarzyłam zamówić 😢..

    1. też bardzo lubię glamshop, choć akurat autoportretu nie mam u siebie (raczej nie jestem po tej różowo – fioletowej stronie mocy). powodzenia w rozdaniu! 😀

  8. Moja ulubiona paleta to Pure Passion z Affect. 😊 Jest to tak naprawdę moja pierwsza paleta cieni, którą w ogóle kupiłam. Długo przeglądałam Internet w poszukiwaniu uniwersalnej palety cieni dla początkujących i zdecydowałam się właśnie na Pure Passion. Idealna paleta i na dzienne makijaże, do pracy i na wyjścia. Maty uwielbiam, wystarczy tylko musnąć je pędzlem i już uzyskujemy super pigment. Z tą paletą uczyłam się podstaw makijażu oka. Mam do niej spory sentyment. Kupiłam ją też dla mamy i siostry, które też są zadowolone! Paleta Wedding Wibes kusi i bardzo chciałabym ją mieć m.in. przez te piekne odcienie różu . Może stanie się moją nową ulubioną paletą. 🙂 Dzięki za recenzję!
    Instagram d.gm.r
    Pozdrawiam 💐

  9. Moją ulubioną paletą jest poprzednia wersja Insta Glam, bo moja partnerka wygląda w niej prześlicznie (choć i bez niej jest urocza) i uwielbia jej używać 😉

    Ig: @hard_to_tell_now

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.