Hejo! Każdy z nas ma u siebie taką paletę cieni, która jest w 90% idealna. Zwykle jest jakiś cień, który nie do końca nam w niej pasuje lub brakuje nam jakiegoś koloru. Ja dokładnie taki stosunek przejawiam do palety Abstrakcja z Glamshopu. Poza wszelkimi fioletami, paleta bardzo mi się podoba, a odcienie wydają się być niezastąpione. Co więcej, brakuje mi w niej matowego beżu. Zdecydowałam zatem, że wypróbuję bardzo popularny od lat zabieg „rozbierania” palet, przy pomocy… prostownicy. Już kiedyś podchodziłam tego tematu, tylko używałam do tego noża, czyli zniszczyłam przy tym całe opakowanie. Jak poszło mi z prostownicą? Czy to działa? Zapraszam do artykułu!

Kiedy można używać prostownicy?

Metoda rozbierania palet na prostownicę polega na rozpuszczeniu kleju pod wpływem temperatury i delikatnym wyciąganiu cieni. Przewagą tej metody jest fakt, że możemy wyciągnąć tylko pojedyncze cienie i zastępować je innymi – bez niszczenia przy tym opakowania. Jeśli jednak nie chcecie zniszczyć prostownicy, raczej nie polecałabym używania jej w przypadku plastikowych, czy metalowych opakowań. Plastik może się wytopić i uszkodzić płytki. Dlatego sugeruję używać tej metody tylko wtedy, kiedy cienie, które chcemy wyjąć, znajdują się w kartonowym opakowaniu.

Czego potrzebujesz?

Sama w sobie metoda jest bardzo prosta w użytkowaniu. Natomiast należy się odpowiednio przygotować do swoich dekonstrukcji, po to, żeby wszystko przebiegło płynnie, nic się nie zniszczyło, a także żeby nie narobić zbędnego bałaganu.
Przygotuj następujące rzeczy:

  • prostownica,
  • cienkie, ostre, metalowe narzędzie (wsuwka do włosów się nie sprawdza, rodełko do paznokci bywa za grube. ja znalazłam coś idealnego w zestawie do szycia),
  • ręczniki papierowe lub coś do zabezpieczenia stołu / powierzchni, na której będziesz pracować,
  • papier do pieczenia.
Moje „dłutko” krawieckie do podważania cieni.

Jak to zrobić?

Przechodzimy do pracy! Metoda prostownicy jest naprawdę bardzo prosta! Warto jednak uważać, żeby się nie poparzyć – nie tylko prostownica, ale i metalowe wypraski cieni, które wyciągamy, potrafią być naprawdę gorące. Przejdźmy do rzeczy – jak to się robi?

  • Zabezpiecz swoje miejsce pracy ręcznikiem papierowym / szmatką / gazetą.
  • Postaw prostownicę (przecież nie chcesz jej trzymać w ręku przez kilkanaście minut) i rozgrzej do minimum 100 stopni (ja działałam na 200).
  • Kiedy prostownica się rozgrzeje, zabezpiecz jej płytki papierem do pieczenia (tusz oraz klej mogą ją uszkodzić, nie radzę kłaść palety bezpośrednio na prostownicę!).
  • Połóż paletę na papierze, na rozgrzanej prostownicy. Upewnij się, że znajduje się na niej cień, który chcesz wyjąć. Odczekaj około minuty.
  • Spróbuj wcisnąć swoje metalowe narzędzie w przestrzeń między cieniem, a opakowaniem i lekko podważ wypraskę. Jeśli cień nie odchodzi z łatwością – połóż paletkę jeszcze na moment na prostownicy.
  • Ostrożnie wyjmij cień z paletki (nie poparz się!) i połóż na zabezpieczonym miejscu (ręcznik / papier do pieczenia).

I… gotowe! Ja początkowo planowałam pozbyć się jedynie fioletowych cieni, które nie pasowały mi w palecie, jednak mnie wciągnęła ta rozbiórka, że wyjęłam je wszystkie. Cienie, które chciałam sobie zostawić, przełożyłam do palety magnetycznej. Jednak opakowanie po Abstrakcji spokojnie mogłabym wykorzystać do ułożenia w nim swojej kompozycji kolorystycznej. Potrzebowałabym do tego jedynie dobrego kleju.

Metoda na prostownicę ma jednak swoje wady. Po pierwsze – jak już pisałam na początku – nie jest wybitnie uniwersalna. Raczej nie powinno się jej używać w przypadku palet plastikowych, czy metalowych – może to uszkodzić prostownicę. Po drugie, w przypadku opakowań kartonowych / papierowych – są one delikatnie podniszczne po użyciu prostownicy. Klej wytapia się na spód palety, przez co nie wygląda ono tak, jak wcześniej.

Myślę jednak, że to nic, w porównaniu do tego, ile zyskujemy tym sposobem. Sam fakt, że możemy wyjmować i wymieniać tylko pojedyncze cienie i komponować dzięki temu swoje idealne kompozycje kolorystyczne, jest wielką zaletą. Dodatkowo, opakowanie nei ulega ruinie, jest tylko lekko brzydsze od spodu. Metoda ta jest także naprawdę szybka i bezproblemowa.

Koniecznie dajcie znać w komentarzu, czy próbowaliście kiedyś tej (lub innej) metody rozbierania palet i jak się u Was sprawdziły? Mi prostownica przypadła do gustu o wiele bardziej, niż rozrywanie opakowań nożem. Jest szybsza, czystsza i nic się nie uszkodziło. Na dziś z mojej strony tyle. Pamiętajcie, żeby obserwować mnie na instagramie @badhairway i @badhairway.pl. Tutaj widzimy się już w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

2 Replies to “Wyciąganie cieni z palet przy pomocy… prostownicy. Sprawdzam, czy to działa!”

  1. Świetny post. 😃 Już kilka lat temu chciałam przetestować tę metodę ale zabrakło mi odwagi. 😂 Może teraz się odważę. 😁😁

Pozostaw odpowiedź galaktyka_urody Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.