KOSMETYKI DROGERYJNE, MAKIJAŻ, POLSKA MARKA

Eveline – Better than Perfect. Idealny podkład pod maseczkę?

Hej! Nareszcie mogę wrócić do Was z klasyczną recenzją! A mam dziś nie byle co – podkład nawilżająco – kryjący od Eveline, któremu podobno nawet maseczki nie są straszne! Dobrze czytacie – producent obiecuje nam innowacyjną formułę. Czy ma to szansę zadziałać? Nosiłam ten produkt na twarzy codziennie przez ostatnie 10 dni. Oto moje wrażenia – zapraszam do artykułu!

Cena, dostępność, opakowanie

Jak zawsze, zacznijmy od paru kwestii formalnych. Podkład Better than Perfect, możemy kupić zarówno stacjonarnie w Rossmannie, jak i online – w drogeriach internetowych oraz na stronie producenta. Jego cena regularna (bez promocji), waha się w przedziale 29 – 32 zł. Opakowanie ma standardową pojemność 30ml. 

Skoro o opakowaniu mowa – mamy tu zwykłą tubkę, zakończoną otworem, z której wylewamy produkt. Rozwiązanie nie należy do najczystszych, ale trzeba przyznać, że choćby w podróży jest bardziej poręczne niż choćby szklane opakowania, a i lepsze to, niż pipeta albo łopatka, które tylko niepotrzebnie zbierają bakterie. Sama beżowo – fioletowa szata graficzna, jest daleko poza moją estetyką, ale za tę cenę jestem w stanie przymknąć na to oko. 

Formuła i odcienie

Minusem produktu może się jednak okazać jego gama kolorystyczna. Mamy dostępnych tylko 5 odcieni, większość o zdecydowanie ciepłym podtonie. Jedynie najjaśniejszy kolor wydaje się być neutralny. Ponadto, przeskok kolorystyczny między numerem 1, a 2 jest całkiem spory, pozostałe kolory w gamie są już raczej bliżej siebie i wybija się z nich zdecydowanie żółty pigment. Ja zdecydowałam się na podkład w numerze 2 i faktycznie jest dla mnie minimalnie zbyt żółty. 

Konsystencja podkładu jest dosyć gęsta. Nałożony na dłoń nie rozlewa się po niej. Ma wykończenie satynowo – matowe, lekko wręcz pudrowe. Warto jednak nadmienić, że nie jest to ciężka konsystencja, nie robi na twarzy przysłowiowej szpachli. Wygląda naturalnie.

Eveline – Better than Perfect, odcień nr 2.

Tygodniowy test

Przy takim teście nie mogę odwołać się do obietnic producenta. Innowacyjna formuła podkładu ma sprawiać, że będzie on odporny na ścieranie i nie znajdziemy jego śladów czy to na maseczce, czy to na ubraniu. Druga obietnica, to możliwość zbudowania krycia w sposób, że wszelkie nasze niedoskonałości zostaną zakamuflowane. Dodatkowo, podkład ma pielęgnować naszą cerę. Co z tego jest prawdą?

Zacznijmy od środka. Podkład ma fajne, średnie krycie. Jedna, lekka jego warstwa idealnie wyrówna koloryt cery. Przyznam, że spośród podkładów, które posiadam, ten jest zdecydowanie jednym z bardziej kryjących, choć wiem, że jeśli faktycznie szukacie pełnego krycia, to tutaj raczej nie uda się go aż tak nabudować. 

Najbardziej spektakularna w podkładzie ma być jego nowa formuła, odporna na ścieranie. Powiem szczerze, że wg mnie, najlepiej pod maseczką trzymają się podkłady raczej lekko kryjące, które nawet, kiedy się zetrą, wygląda to nadal naturalnie – tak czy siak, skóra prześwitywała nam przez podkład. Im większe krycie, tym te uszkodzenia mechaniczne są bardziej widoczne.

Zgodnie z oczekiwaniami, Better than perfect nie jest odporny na ścieranie. Odbija się na maseczce, czy na czapce. Natomiast dzięki temu, że nie ma on 100% krycia i nie robi tapety na twarzy, nawet lekko wytarty, wygląda na twarzy dobrze. Przy aplikacji ładnie wtapia się w skórę i nie widać go na twarzy. Co do właściwości pielęgnujących – dla mnie podkład nie jest produktem pielęgnacyjnym i zawsze mam odpowiednio przygotowaną skórę do przyjęcia makijażu. Mogę jednak stwierdzić, że produkt mnie nie zapchał i nie pojawiły się na mojej twarzy nowe niedoskonałości, po tych 10-ciu dniach stosowania go. 

Czas na podsumowanie trwałości podkładu. I tutaj największy plus – ten produkt się praktycznie nie wyświeca! Ładnie utrzymuje swoje satynowe wykończenie przez cały dzień, niezależnie od tego, czy nosiliśmy maseczkę, czy byliśmy na treningu. Ściera się, jednak jeśli nie nałożymy go zbyt grubą warstwą, ciągle wygląda to naturalnie. Poniżej pokazuję Wam zdjęcia, jak nosił się podkład przez cały dzień – od momentu aplikacji, przez kolejnych 10 godzin. Ja jestem naprawdę zadowolona z tego, jak wygląda produkt (choć kolor lekko się u mnie odcina).

Czy warto kupić podkład Eveline – Better than Perfect?

Bez dwóch zdań – tak! Co prawda, obietnice producenta należałoby traktować z przymrużeniem oka, jednak nie da się ukryć, że Better than perfect, to bardzo dobry podkład. Ma całkiem przyzwoite krycie, pięknie wtapia się w skórę, wygląda bardzo naturalnie i ma naprawdę przyjemne wykończenie. Jeśli macie ochotę przetestować nowy, drogeryjny podkład – myślę, że ten Was nie zawiedzie. A jeśli uda się Wam dostać go na promocji – tym lepiej!

Kochani, to tyle na dziś! Jak zawsze, gorąco zachęcam Was do śledzenia mnie na instagramie @badhairway – travel & lifestyle oraz @badhairway.pl – beauty. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawicie po sobie ślad w komentarzu! Pamiętajcie, żeby zaglądać tu, na bloga – w kolejnym poście, pokażę Wam pewną nietanią paletę, którą naprawdę warto kupić! Do zobaczenia!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.