KOSMETYKI LUKSUSOWE, MAKIJAŻ, URODA

Makeup by Mario – Master Mattes Palette

Hej! Czy kojarzycie Kardashianki? Ja osobiście nigdy nie oglądałam reality show z ich udziałem, nawet nie wiem, czym te osobowości telewizyjne zajmują się w życiu, ale wiem jedno – ich styl zrewolucjonizował świat makijażu. Mario Dedivanovic to makijażysta, który swego czasu odpowiadał za looki Kim Kardashian. Ta „fucha” przyniosła mu renomę i rozpoznawalność na całym świecie. Dziś, jest on właścicielem własnej matki kosmetycznej – Makeup by Mario i nadal wyznacza trendy w makijażu. Jako fanka neutralnego, matowego makijażu oka, nie mogłam oprzeć się jego palecie Master Mattes. Po kilku tygodniach użytkowania jestem gotowa, aby wydać swoją opinię na jej temat. Zapraszam do artykułu!

Dostępność i cena

Zaczniemy mało pozytywnie, ponieważ paletka nie jest dostępna w polskiej sprzedaży. Co prawda można ją dostać u różnych dystrybutorów, ale z tego co widzę – jej cena waha się wtedy między 300, a 400zł. Także jeśli nie zależy Wam aż tak na czasie – raczej odradzam te zakupy.

Kosmetyki Makeup by Mario możemy zamówić ze stron zagranicznych. Zamawiając ze strony producenta, jest dostępna opcja wysyłki do Polski, a wszelkie cła mają być ujęte na etapie finalizowania zamówienia (z tego, co widzę, nic mi się tu nie doliczyło). Cena paletki Master Mattes na stronie makeupbymario.com to 250zł (plus wysyłka, o ile nie przekroczymy jakiejś kwoty). Ja natomiast swoją sztukę zamówiłam z brytyjskiej strony cultbeauty za około 46€. Po obecnym kursie, uwzględniając rabat -15% (który wygooglowałam w internecie), wychodzi jakoś 170-180zł. Porównując do cen polskich dystrybutorów, mamy ponad 200zł różnicy. Jaki z tego wniosek? Czasem warto być cebulą i poszukać, gdzie taniej :D.

Opakowanie

Paletka przyszła do mnie zapakowana w czarny kartonik, którego niestety nie dało się otworzyć w tradycyjny sposób i z bólem serca musiałam go po prostu zniszczyć. Docelowo, cienie zamknięte są w ciężkim, białym, plastikowym opakowaniu, z natłoczoną nazwą marki. Minimalistycznie i elegancko – tak jak lubię. Zamykane jest na magnes, więc nie ma problemu, że gdzieś coś się zatnie, czy ułamie. W środku mamy duże, bardzo praktyczne lusterko. Nie ma też zbędnego miejsca na pędzelki, których nikt nigdy nie użyje.

Kolory

Jak już wspomniałam, Mario Dedivanovic jest makijażystą. Paleta matowych cieni, którą stworzył, ma być idealna zarówno dla profesjonalnych wizażystów, jak i dla zwykłych użytkowników makijażu. Jej kolory mają być idealne dla wszystkich karnacji, ponieważ są skomponowane tak, by odpowiadały różnym odcieniom skóry. Są tu zatem wyłącznie cienie w neutralnych barwach – od bardzo jasnego, prawie białego beżu, po czerń. Wśród kompozycji tych 12 kolorów, znajdziemy zarówno te przejściowe, jak i do przyciemniania powieki. Część cieni ma zdecydowanie cieplejszy lub oliwkowy podton, za to nie znajdziemy tu cieni typowo chłodnych. Niestety ta formuła niechętnie przenosiła się na rękę i dziś, zamiast standardowych swatchy, mam dla Was prezentację kolorów w nieco innej formie.

Praca z cieniami

Cienie mają wyważoną pigmentację. Mocniejsza niż formuły Colourpop, glamshopowa paleta Neutralna, Tom Ford, czy Charlotte Tilbury, ale delikatniejsza niż ABH, czy Affect. Uważam, że tutaj została zachowana ta granica, gdzie cienie faktycznie widać na powiece przy pierwszym przyłożeniu pędzla, ale też nie zrobimy sobie nimi krzywdy. Bez problemu rozcierają do chmurki, pięknie łączą ze sobą. W palecie nie zauważyłam większego osypu, czy pylenia cieni, choć ciemniejsze kolory potrafią osypać się delikatnie podczas pracy na powiece. Praca z tą formulacją jest zupełnie bezproblemowa, makijaże robią się wręcz same. Jedyny minus tej paletki, jaki dostrzegam, to bardzo jasny matowy beż, który jest prawie biały. Mi bardzo odpowiada taki odcień w wewnętrznym kąciku, do rozświetlenia oka, ale do czyszczenia granic może być jednak wręcz zbyt jasny. Poniżej wrzucam Wam dwa makijaże wykonane paletą Master Mattes.

Czy warto kupić Makeup By Mario – Master Mattes Palette?

Tak, ale… jeśli lubicie cienie matowe :D, jeśli pasują Wam ciepłe barwy i jeśli nie dacie za nią więcej niż 250zł! Dzisiaj widziałam, że jakaś dziewczyna wystawiła tę paletkę na sprzedaż, mocno zużytą, za 300zł… Ta jakość jest naprawdę fenomenalna. Sprawdzi się zarówno wizażystom, jak i makijażowym laikom. Nikt nie zrobi sobie nią krzywdy, a jednocześnie nie namachamy się nadto próbując dobudować cień na powiece. Praca z tymi cieniami jest banalnie prosta i widać – naprawdę widać – że ten produkt tworzył fenomenalny makijażysta, mając na uwadze użytek profesjonalny, jak i domowy. Ja ze swojej strony bardzo polecam! Nie mam całkowicie nic złego do powiedzenia odnośnie tej paletki. Pasuje mi w niej wszystko – od opakowania, po dobór kolorystyczny, przez wykończenia i formulację cieni.

To by było tyle na dziś! Postaram się opublikować jeszcze jedną recenzję w lutym, ponieważ już w marcu zapraszam Was na miesiąc polskich marek! Koniecznie dajcie znać w komentarzu, czy są jakieś marki, produkty (nie tylko makijażowe), które pochodzą z naszego rodzimego rynku i chcielibyście zobaczyć je tu, na blogu? Czekam na Wasze sugestie! Tymczasem zachęcam do obserwowania mnie na instagramie @badhairway i @badhairway.pl. Do zobaczenia!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.